Kamiński (zdymisjonowany przez premiera 13 października) przekazał wczoraj PAP komunikat, że odesłał pensję, którą dostał z CBA na swoje konto. Odesłał też decyzję o zawieszeniu go w czynnościach podpisaną przez nowego szefa CBA Pawła Wojtunika. "Po raz kolejny bardzo proszę o przekazanie mi świadectwa służby oraz rozliczenia należności finansowych CBA wobec mojej osoby z tytułu niewykorzystanego urlopu" - napisał Kamiński do Wojtunika.
Spór, czy Kamiński nadal jest funkcjonariuszem, trwa od jego dymisji. Kamiński twierdzi, że od przerwania jego czteroletniej kadencji funkcjonariuszem nie jest. Kierownictwo CBA uważa, że nim jest i że bez zgody przełożonych nie ma prawa organizować konferencji prasowych (zrobił to w ub. tygodniu).
A o pensji Kamińskiego rzecznik CBA Jacek Dobrzyński mówi: - Jeśli pieniądze zostaną odesłane, trafią do depozytu, gdzie będą czekać na pana Kamińskiego.
Wczoraj dwaj posłowie PO z sejmowej komisji ds. służb specjalnych Konstanty Miodowicz (przewodniczący) i Sławomir Rybicki (wiceszef klubu PO) zorganizowali konferencję pod hasłem: "Kim jest Mariusz K.?". Miodowicz zwołał nadzwyczajne posiedzenie speckomisji, na które zaproszony będzie Wojtunik i sekretarz kolegium specsłużb Jacek Cichocki. - To, co robi Mariusza Kamiński, wygląda na bezprawne porzucenie służby. Trzeba z tego wyciągnąć konsekwencje - mówił Miodowicz. Rybicki domagał się ustalenia "czy Kamiński planuje tour po kraju, czy robi to jako działacz
PiS, czy jako funkcjonariusz CBA".
A rzecznik klubu PO Andrzej Halicki zapytał: - Czy
Mariusz Kamiński jest dezerterem z CBA?