http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hiszpański lekarz skazany za eutanazję

Maciej Stasiński
2009-11-05, ostatnia aktualizacja 2009-11-04 16:30

Za podanie nieuleczalnie chorej pacjentce środka powodującego śmierć hiszpański lekarz wyleciał z pracy, dostał rok więzienia oraz roczny zakaz wykonywania zawodu. Teraz bronią go dzieci zmarłej.

Zwolennicy prawa do eutanazji we Włoszech
Fot. FRANCO DEBERNARDI AP
Zwolennicy prawa do eutanazji we Włoszech
Doktor Marcos Ariel Hourmann jest pierwszym lekarzem skazanym w Hiszpanii za eutanazję, która jest tam nielegalna. Pracował w szpitalu w Tarragonie, gdzie w 2005 r. trafiła 82-letnia pacjentka chora na raka, białaczkę i po ciężkim zawale. - Jej stan był beznadziejny, nie nadawała się do leczenia - przyznają lekarze ze szpitala Mora d'Ebre.

Chorą zajął się doktor Hourmann. W ciągu kilku godzin jej stan pogorszył się, dostała kolejnego zawału i rodzina zgodziła się na podawanie środków uśmierzających ból. Pacjentka dwukrotnie poprosiła lekarza o zakończenie jej cierpień.

- Powiedziała, że nie chce dalej żyć i żebym zakończył jej cierpienia. Postąpiłem po ludzku. Nigdy nie ukrywałem tego, co zrobiłem - zeznaje Hourmann. Przyznaje także, że gdy pacjentka prosiła go o śmierć, byli sami. Rodzina popierała jej prośbę i powiedziała o tym lekarzowi.

Następnego dnia Hourmann podał chorej środek podobny do stosowanego przy egzekucjach farmakologicznych i pacjentka zmarła. Następnie wpisał środek, który spowodował śmierć, w kartę pacjentki, dzięki czemu czyn wyszedł na jaw. Szpital oskarżył Hourmanna o zabójstwo i wyrzucił z pracy. Groziło mu dziesięć lat więzienia.

Rodzina zmarłej odrzuciła sugestie prokuratora, by to ona oskarżyła lekarza. W tej sytuacji prokuratura przejęła sprawę z urzędu. Po wysłuchaniu lekarza prokurator uwierzył mu, że postąpił powodowany odruchem humanitarnym oraz zgodnie z wolą pacjentki i jej rodziny. I zmienił zarzut z zabójstwa na nieumyślne spowodowanie śmierci, uznając, że lekarz źle zinterpretował wolę pacjentki - miała prosić o uśmierzenie cierpień, a nie o śmierć. Sąd skazał lekarza na rok więzienia i roczny zakaz praktyki lekarskiej. Hourmann wyszedł już z celi i dzisiaj pracuje w Wielkiej Brytanii.

Jednak rodzina pacjentki, dowiedziawszy się o szczegółach uzasadnienia wyroku, po raz pierwszy zabrała głos publicznie. - Nie wiemy, czemu szpital go ścigał i oskarżył. Postąpił profesjonalnie i zrobił to co uzgodniliśmy - mówi córka zmarłej.

- Zrobił tylko to, o co go prosiliśmy, by nasza mama nie cierpiała więcej. To bezsensu, aby szpital karał własnego lekarza - dodaje syn.

- Doktor Hourmann postąpił w sposób nie przewidziany żadną procedurą. Działał na marginesie prawa. Nie mieliśmy innego wyjścia, jak go oskarżyć - odpowiada na to rzecznik szpitala.

Zdaniem Fernando Marina, szefa stowarzyszenia Prawo do Godnej Śmierci, sprawa jest klasyczną hipokryzją: - Ukryta eutanazja jest nagminna, w Hiszpanii w ten sposób umiera pięć-sześć osób dziennie, tylko wszyscy o tym milczą. To niesprawiedliwe, że karze się człowieka, który nie milczy. Doktor Hormann został skazany, ponieważ uczciwie wyznał, jak postąpił, a mógł tego nie robić.

W Hiszpanii prawo zna kilka przypadków związanych ze śmiercią na życzenie pacjenta. Eutanazja bierna ma miejsce wtedy, kiedy pacjent odmówi poddania się terapii.

Pomoc w samobójstwie jest przestępstwem, ale okoliczności łagodzące, czyli prośba zmarłego, sprawiają, że nie jest karana więzieniem. Pomoc lekarska w samobójstwie polega na podaniu trucizny, ale pacjent zadaje sobie śmierć sam. Natomiast eutanazja aktywna polega na podaniu trucizny przez samego lekarza i jest karalna.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':