http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak poruszyć serce profesora

Marzena Kasperska
2009-11-04, ostatnia aktualizacja 2009-11-06 18:51

- To byłaby moja najładniejsza córka. Przecież z prawej strony jak aniołek wygląda - opisuje Justynę ojciec

SERWISY

Po artykule ''Gazety Wyborczej'' Justyna ma szansę na szybką operację i nową twarz



Niecałe 160 cm, szczupła, 17 lat. Długie, czarne, farbowane włosy, biała bluza, dżinsy. Profil prawy: kształtny nos, oko z delikatnym makijażem, jedwabista cera. Profil lewy: opuszczony kącik ust, zdeformowany nos, zniekształcona powieka, zapadnięty policzek, duża blizna.

To Justyna. Mieszka we wsi Borowe, niedaleko Żagania. Uczennica drugiej klasy Technikum Żywienia i Gospodarstwa Domowego w Iłowej. Najmłodsza córka Krystyny i Józefa, siostra Ani, Karoliny i Marysi.

Poznajemy się pod blokiem, w którym mieszka. Naprzeciwko przygnębiające budynki po byłych PGR, szaro, buro. Justyna mówi cicho, odwraca się prawym bokiem i lekko pochyla głowę. Widać tylko czujne oko i długą grzywę zasłaniającą lewą stronę twarzy.

Nie istnieć na szkolnym korytarzu

Wszystko zaczęło się od małej żyłki na niemowlęcym policzku. Czerwonej, niewielkiej, jak mały paznokieć. Z tygodnia na tydzień rosła, pęczniała, wreszcie ucisnęła nos i zasłoniła oko. Gdy policzek zrobił się duży jak balonik w kolorowe cętki, chirurdzy ze szpitala w Zielonej Górze zdecydowali, że to odpowiedni czas na operację. Resekcję "olbrzymiego naczyniaka jamistego lewej strony twarzy" przeprowadzili etapowo podczas czterech zabiegów.

Do przedszkola Justyna poszła już z bliznami, zezem i zniekształconym nosem. Koleżanki i koledzy nie dokuczali oszpeconej dziewczynce, a przynajmniej Justyna tego nie pamięta. Lekarze zalecili rodzicom konsultację u ortodonty, bo zgryz też nie był taki, jak powinien, i radzili wstrzymać się z operacjami plastycznymi, aż dorośnie.

W trzech pierwszych klasach podstawówki był jeszcze spokój. Zdjęcie z pasowania na pierwszaka: Justyna w kolorowych rajtuzach w kratkę, odświętnie ubrana, stoi na środku sali i mówi coś do mikrofonu. Długie blond włosy mama splotła jej w dwa warkocze. Dobrze widać obie strony twarzy: ładną i tę drugą.

Kłopoty zaczęły się później. Dzieci interesowało, dlaczego Justyna z lewej strony wygląda, jakby była wiecznie niezadowolona. Mogła się śmiać, żartować, a dzieci wiedziały swoje - ktoś, kto tak mocno wykrzywia twarz, na pewno ma wszystkim wszystko za złe. Dokuczały, wytykały palcami. Najgorsi byli chłopcy.

Justyna już nie garnęła się jak dawniej do występowania na apelach i szkolnych uroczystościach. Zrezygnowała też z warkoczy. Długą grzywką zasłoniła pół twarzy. Marzyła tylko o tym, by zejść innym z widoku, "nie istnieć" na szkolnym korytarzu.

"Krzywa morda" - syczeli za nią chłopcy.

Mama Justyny, Krystyna, od lat na wcześniejszej emeryturze: - Wracała ze szkoły, zamykała się w pokoju i płakała w poduszkę. Nie chciała mówić, co się stało. Czasami, ale bardzo rzadko, gdy dogryźli jej wyjątkowo mocno, otwierała się na krótko.

Panie Profesorze, niech się Pan ulituje

Szósta klasa podstawówki, lekcja informatyki, Justyna siedzi przy komputerze. Do klasy wchodzi kilku starszych mężczyzn - to byli lotnicy, jeńcy stalagu w Żaganiu, którzy w 1944 r. wzięli udział w Wielkiej Ucieczce. Lotnicy patrzą na zdeformowaną buzię Justyny i bardzo chcą jej pomóc. Wspominają o zbiórce pieniędzy i ewentualnej operacji plastycznej w Anglii. Kończy się na trzech tysiącach funtów, które po jakimś czasie wpływają na konto szkoły. Rodzice Justyny i dyrektor podstawówki mogą je wspólnie wykorzystać wyłącznie na potrzeby zdrowotne dziewczynki.

Gimnazjum. Justyna uczy się średnio, coraz częściej rodzice są wzywani do szkoły. W domu awantury. O byle co. Ojciec Józef Adamski, od siedmiu lat bezrobotny, bez prawa do zasiłku: - Już czasami nie dało się wytrzymać. Kłótnie wybuchały dosłownie o wszystko, najczęściej o głupstwa. Nieraz myślałem, że bez pomocy psychiatry się nie obejdzie. Jakby była chłopakiem, to pasem bym przylał, ale dziewczynki nie będę przecież bił.

W kwietniu 2007 r. Justyna chodzi do drugiej klasy gimnazjum. Ma 15 lat. Jedzie z ojcem do szpitala w Polanicy-Zdroju, znanego ze świetnego oddziału chirurgii plastycznej. Młody, sympatyczny lekarz mówi, że nie będzie czekała na zabieg dłużej niż półtora roku, bo jeszcze jest dzieckiem. Dorośli pacjenci stoją w innej kolejce przez wiele lat.

Kilka miesięcy później Józef Adamski wysyła na prośbę lekarzy aktualne zdjęcia Justyny. Fotografie giną. Ojciec śle je do szpitala jeszcze raz. W liście do prof. Kazimierza Kubusa, kierownika kliniki chirurgii plastycznej, błaga o zabieg dla córki w najbliższe wakacje. Marzy, żeby Justyna poszła do technikum z ładną buzią. "Z każdym miesiącem córka jest coraz bardziej zakompleksiona, nerwowa, nieraz nie do wytrzymania, a my z żoną wraz z nią bardzo cierpimy z tego powodu. Już sam nie wiem, co pisać, żeby poruszyć serce Pana Profesora, żeby się Pan ulitował nad naszym losem. Ja znalazłem nawet sponsora, który gotów jest przekazać 7 tys. zł na Waszą Klinikę, ażeby tylko przyspieszyć operację. To biedne dziecko tyle się od urodzenia wycierpiało, tyle przeszło operacji i może Pan ulży jej cierpieniom, tym bardziej że córka dorasta i coraz bardziej przeżywa swój wygląd i niejednokrotne uszczypliwe, złośliwe uwagi rówieśników".

Lakoniczna odpowiedź, jaka przyszła od profesora w lipcu 2007 r., zwala Adamskich z nóg: "Okres oczekiwania uległ wydłużeniu z przyczyn od nas niezależnych. Wynosi obecnie około sześciu i pół roku". Rodzina prosi o pomoc dolnośląski NFZ, ale zwrotnie dostaje pismo, z którego nic nie wynika.

Justyna staje się harda

Justyna idzie do pierwszej klasy technikum. Wychowawczyni Maria Biegasiewicz: - Początkowo były poważne problemy. Kolega z klasy, taki, który ma zdiagnozowane ADHD, zaczepiał ją, szydził, przedrzeźniał.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 30 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    50 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':