http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zwycięstwo republikanów - początek odrodzenia prawicy w USA?

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-11-04, ostatnia aktualizacja 2009-11-04 11:22

Republikanie odnieśli spore zwycięstwa we wtorkowych amerykańskich wyborach lokalnych, ale prezydent Barack Obama nie ma powodów do paniki

Kandydaci opozycyjnych Republikanów wygrali wybory na gubernatorów New Jersey i Wirginii. To spore stany, w obu rządzili dotąd demokraci i oba głosowały rok temu na Obamę. Teraz jednak oba poparły Republikanów, Wirginia - zdecydowanie, bo aż 59 do 41 proc. Republikanie wygrali także wiele innych lokalnych wyborów - w Wirginii, Pensylwanii czy Michigan. W stanie Maine prawica zwyciężyła prawdopodobnie, choć nieznacznie, referendum o tym, czy zalegalizować małżeństwa homoseksualne.

Szefowie Partii Republikańskiej już późnym wieczorem we wtorek ogłosili, że to początek odrodzenia prawicy. Demokraci jednak twierdzą, że nie mają wielkich powodów do paniki. - Wczorajsze wybory o niczym nie świadczą, prezydent Obama nie obserwował nawet na żywo ich wyników- uspokajał wieczorem jego rzecznik. Rzeczywiście, w obu wyścigach na gubernatorów Demokraci mieli dość słabych kandydatów. A z sondaży wynika, że choć w obu stanach Obama dość energicznie popierał kandydatów demokratycznych, to dla większości wyborców prezydent nie był powodem, dla którego wybrali Republikanów. Obama osobiście pozostaje nadal dość popularny - poparcie dla niego w sondażach utrzymuje się powyżej 50 procent.

Jednak dla całej Partii Demokratycznej wtorkowe wybory są sygnałem ostrzegawczym. Wyborcy deklarowali, że nie podoba im się stan gospodarki USA i w coraz większym stopniu winą obarczają za to rządzących i Białym Domem, i Kongresem Demokratów. Okazuje się także, że popularne są hasła protestów z miesięcy letnich przeciwko rosnącym wydatkom państwa i jego kontroli nad gospodarką. To może mieć znaczenie w nadchodzących tygodniach - gdy demokraci i senatorowie z gorących stanów będą się zastanawiać, czy poprzeć plan reformy systemu zdrowia Obamy.

Jednak dla Demokratów przyszły też dobre wieści - z północy stanu Nowy Jork. Tam w nadzwyczajnych wyborach na kongresmena politycy Republikanów: konserwatysta i kandydatka bardziej umiarkowana walczyli przeciw sobie (ona wycofała się tuż przed wyborami, ale i tak głosowało na nią sporo osób) i w efekcie wygrał demokrata.

Za rok w USA dużo ważniejsze wybory, które będą rzeczywiście oceną polityki Obamy - Amerykanie wybiorą wówczas całą Izbę Reprezentantów i jedną trzecią Senatu. Jeśli, co jest prawdopodobne, scenariusze walk wewnętrznych między umiarkowanym i konserwatywnym skrzydłem repulikanów będą się za rok powtarzać, mogą oni zapomnieć o wielkim comebacku do władzy. Po wczorajszych wyborach jest jednak pewne, że wieści o śmierci Partii Republikańskiej, zapowiadanej przez niektórych komentatorów rok temu, okazały się dalece przedwczesne. Wahadło amerykańskiej polityki, skierowane rok temu zdecydowanie na lewo, przesunęło się teraz na prawo, choć tylko trochę.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':