http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sikorski krytykuje Gruzję

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-11-04, ostatnia aktualizacja 2009-11-04 08:21

- Trzeba być ostrożnym, gdy się strzela do rosyjskich żołnierzy, nawet gdy ma się 200 dywizji, a zwłaszcza gdy jak Gruzini - cztery brygady - mówił w Waszyngtonie polski szef MSZ Radosław Sikorski

Radosław Sikorski
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Radosław Sikorski
SERWISY
Szef polskiej dyplomacji w poniedziałek wieczorem wziął udział w debacie o unijnym Partnerstwie Wschodnim w prestiżowym instytucie Brookings. Oprócz niego przemawiali inni współautorzy tego projektu - szef MSZ Szwecji Carl Bildt i unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner.

Amerykanie pytali m.in., czy w ramach Partnerstwa Wschodniego Europa będzie starała się nie dopuścić do trwałego podziału Gruzji po ubiegłorocznej wojnie z Rosją o Abchazję i Osetię Południową. Sikorski, Bildt i Ferrero-Waldner tłumaczyli, że Partnerstwo jest od innych rzeczy: ułatwień wizowych dla naszych wschodnich sąsiadów, podpisania z nimi umów o wolnym handlu i pomocy wbudowaniu demokracji.

Sikorski niezwykle ostro wypowiedział się o Gruzji. Podkreślił, że zgadza się z tezą niedawnego raportu UE o wojnie z sierpnia 2008 r., że "prezydent Saakaszwili był prowokowany" przez Rosjan, "ale też sam dał się sprowokować". I dodał: - Nie da się odrobić dyplomacją tego, co się straciło w wyniku wojny. Z Abchazji i Osetii wynika lekcja, że trzeba być ostrożnym, gdy się strzela do rosyjskich żołnierzy, nawet gdy ma się 200 dywizji, a zwłaszcza gdy jak Gruzini - cztery brygady.

Szef polskiej dyplomacji dodał, że "niektóre kraje nie rozumieją, że jeśli chcą wejść do Unii, to muszą podjąć zdecydowane kroki". Stwierdził, że Ukraina nie bardzo przejęła się postulatami, które latem zawiózł rządowi w Kijowie wraz z szefem dyplomacji Niemiec.

Sikorski podkreślał, że unijna polityka obronna będzie jednym z priorytetów prezydencji Polski w UE za dwa lata. - Byśmy jak dekadę temu na Bałkanach nie musieli zdawać się jedynie na USA, gdy wybuchnie kryzys u naszych drzwi - tłumaczył.

Szef polskiej dyplomacji spotkał się też z grupą 38 kongresmenów należących do tzw. klubu polskiego. Rozmawiał głównie o Afganistanie, ale nie było mowy o zwiększeniu polskiego kontyngentu. - Myśmy już swój niedawno zwiększyli - przypomniał. W nocy naszego czasu Sikorski był jednym z gości konferencji o gospodarczym sukcesie Polski w Banku Światowym. Przemawiali tam Zbigniew Brzeziński, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego byłego prezydenta Jimmy'ego Cartera, oraz Leszek Balcerowicz.

Dziś szef polskiej dyplomacji miał się spotkać z Hillary Clinton, ale amerykańska sekretarz stanu być może przedłuży swój pobyt na Bliskim Wschodzie i do rozmowy nie dojdzie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':