Tusk zapewne stanie przed hazardową komisją śledczą. Czy nie pogorszy to jego szans na prezydenturę?
Dla premiera Leszka Millera zeznania przed komisją ds. Rywina była gwoździem do trumny. Gdy w starciu ze Zbigniewem Ziobrą nazwał go zerem, przerobiono to na hasło wyborcze PiS: "Lepiej być zerem niż Leszkiem Millerem". A z premiera Marka Belki stającego przed komisją ds.
PZU Roman Giertych naśmiewał się, że "zna Jennifer Lopez".
Ale posłowie PO przekonują, że wystąpienie premiera przed komisją odniesie kolejny sukces.
Premier prawdę powie - Donald Tusk od początku pokazał, że w sprawie hazardowego lobbingu nie ma nic do ukrycia. Półtorej godziny przedstawiał na konferencji prasowej fakty i daty - mówi "Gazecie" wiceszef klubu PO Rafał Grupiński. - Jasno z nich wynikało, że premier nie ma z tym nic wspólnego, a Mariusz Kamiński próbował wmanewrować go w nieczystą grę.
PiS liczy, że konfrontacja z Kamińskim zaszkodzi Tuskowi. Premier zadeklarował, że jest do niej gotów, o ile komisja go wezwie. Ale nie wszystkim w Platformie się to podoba. - To dziwne: konfrontacja premiera RP z byłym podwładnym - mówi nam Sławomir Nowak. - Jeśli już konfrontacja, to między Kamińskim a sekretarzem kolegium ds. służb specjalnych Jackiem Cichockim, on też uczestniczył w rozmowie, gdy Kamiński informował premiera o hazardowym lobbingu.
Ale Grupiński jest dobrej myśli: - Konfrontację wygra premier, bo mówił prawdę, a prawda zawsze zwycięża.
Platforma zamierza prawdzie nieco pomóc - by Tusk wystąpił przed komisją śledczą w odpowiednich okolicznościach. Komisja najpierw zajęłaby się losami ustawy o grach za rządów
SLD i PiS, a dopiero na końcu za rządów Platformy. - Konfrontacja przypadnie pod koniec jej prac. Opinia publiczna już dawno zapomni, kim był Kamiński - mówi polityk z władz klubu PO. - Zresztą cała Polska widziała, jak kłamał, gdy wbrew dokumentom twierdził, że nie było rządowej tarczy antykorupcyjnej i że nikt go nie prosił, by CBA objęło kontrolą sprzedaż majątku stoczni.
Platforma chce, by początek prac komisji zbiegł się z uchwaleniem ustawy o grach, która uderzy w hazard. - To ucieczka do przodu. Po uchwaleniu ustawy będzie jasne, że premier i PO nie dbają o interes "Rycha" i branży hazardowej, wręcz przeciwnie. Komisja śledcza będzie się zajmowała już tylko historią. A historia nie wzbudza takich emocji - mówi polityk z otoczenia Tuska.
Rząd ma przyjąć projekt ustawy o grach w przyszłym tygodniu. Sejm zajmie się nią zapewne na przyszłym posiedzeniu.
Powołanie komisji śledczej posłowie mają przegłosować w czwartek, w piątek - wyłonić jej skład. Platformę będzie reprezentowało trzech posłów, w tym przewodniczący Mirosław Sekuła. PiS - dwoje: Beata Kempa i
Zbigniew Wassermann.
PSL i SLD - po jednym. Sojusz wystawi Bartosza Arłukowicza, kogo PSL - jeszcze nie wiadomo. Zanim członkowie komisji zdobędą certyfikaty dostępu do informacji niejawnych, minie kilka tygodni.
Palikot: przesłuchać prezydenta Wczoraj zaczęła krążyć sugestia, że Platforma powoła przed komisję prezydenta Lecha Kaczyńskiego - by "przykryć" przesłuchanie premiera. W Sejmie pomysł ten lansował samotnie Janusz Palikot: - Nie wyobrażam sobie, by nie było konfrontacji Kaczyński - Gilowska, Lech Kaczyński - Jarosław Kaczyński. Powinno dojść do sprawdzenia, czy nie było trójkąta: CBA - szef opozycji Jarosław Kaczyński - prezydent Kaczyński.
Inni politycy PO są sceptyczni. - To pomysł wirtualny - mówił Sławomir Neumann, kandydat do komisji. Dystansowali się też Grupiński i nawet ostry krytyk prezydenta wicemarszałek
Stefan Niesiołowski.
Platforma zdaje sobie sprawę, że komisja hazardowa to jedna z ostatnich propagandowych szans PiS przed wyborami prezydenckimi.
- Kierując do komisji fighterów, PiS pokazał, że idzie na wojnę - mówi polityk z otoczenia premiera. - Nasza odpowiedź musi być spokojna i merytoryczna. Dlatego zamiast ludzi w stylu Sebastiana Karpiniuka, wystawiamy umiarkowanych - Sekułę, Neumanna i Jarosława Urbaniaka.
Słyszymy, że sam Tusk wymógł na szefie klubu PO Grzegorzu Schetynie, by wycofał kandydaturę Karpiniuka i zgłosił Neumanna, posła z Pomorza. - Tusk chciał mieć w komisji swojego człowieka. Przy tym Neumann i Urbaniak są w komisji finansów, więc znają przebieg prac nad ustawą o grach. A przewodniczący Sekuła zagwarantuje spokój - mówi nasz rozmówca.