W 20-osobowej klasie, do której chodzą dzieci, na lekcje przyszło pięć osób. - Pozostałe dzieci mają gorączkę i inne objawy grypowe. Monitorujemy ich stan zdrowia - mówi Rudaś.
12 studentów Uniwersytetu Warszawskiego, którzy w weekend byli na Ukrainie, na wczorajszych zajęciach narzekało na złe samopoczucie, kilkoro miało katar i kaszel. Zostali odesłani do domów, trzy osoby z grupy, które nie były za granicą, także. Sanepid próbował się z nimi skontaktować. - Do dwóch osób nie dotarliśmy, bo mieliśmy złe adresy - mówi Wiesław Rozbicki, rzecznik warszawskiego sanepidu. - Pozostałe osoby czują się dobrze. Zastosowaliśmy wobec nich tzw. reżim pościelowy, czyli mają leżeć w łóżku, unikać kontaktów z innymi osobami, przyjmować witaminę C i pić soki. Żadna z tych osób nie miała poważnych objawów grypowych, raczej są przeziębieni.
Instytut Lingwistyki Stosowanej UW, skąd pochodzą studenci, zajęcia odwołał do 8 listopada.
Ponad 10,6 tys. zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę odnotowano w Polsce w ostatnim tygodniu października. W tym samym okresie ub.r. było ich ponad 4,3 tys. - wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny.
Jak powiedział we wtorek PAP Tomasz Misztal z Głównego Inspektoratu Sanitarnego, wzrost zachorowań spowodowany jest głównie tym, że sezon grypowy rozpoczął się wcześniej. Ma na to wpływ pogoda.
Najwięcej zachorowań w ostatnim tygodniu października wystąpiło w województwach mazowieckim i łódzkim, najmniej - w świętokrzyskim i lubelskim.
Według danych GIS na terenie Polski do tej pory potwierdzono 185 przypadków zakażenia wirusem A/H1N1. Zdecydowana większość miała łagodny przebieg.
Źródło: Gazeta Wyborcza