http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Panika z powodu grypy na Białorusi

Andrzej Poczobut, Grodno
2009-11-04, ostatnia aktualizacja 2009-11-03 17:40

Białorusini oblegają apteki, choć władze zapewniają, że obecność wirusa świńskiej grypy potwierdzono tylko u 59 osób. Zmarła jedna osoba.

- Nie ma żadnych powodów do paniki - przekonuje główny lekarz Białorusi Walancina Kaczan. Przyznaje jednak, że ostatnio nastąpił wzrost zachorowań na zwykłą grypę - jest ich o 40 proc. więcej niż w zeszłym roku.

Jednak Białorusini są przekonani, że w kraju panoszy się epidemia świńskiej grypy, a władze świadomie zatajają tę informację. Według sondy przeprowadzonej w trakcie trwania talk-show "Wybor" w państwowej telewizji ONT aż 93 proc. widzów stwierdziło, że władze ukrywają przed społeczeństwem informacje o świńskiej grypie.

W aptekach od poniedziałku nie ma leków przeciwwirusowych, wykupiono też środki wzmacniające odporność organizmu. W ciągu dwóch dni z półek znikły maseczki. Białoruski rząd ogłosił więc, że sprowadzi 100 tys. maseczek z Litwy.

Władze same podgrzewają atmosferę. W Mińsku i siedmiu innych miastach zawieszono naukę w szkołach, a w stolicy do pracy w szpitalach zmobilizowano studentów uniwersytetów medycznych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':