Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Wczoraj w Warszawie spotkał się Krajowy Komitet ds. Pandemii Grypy. Z zapowiedzi wynikało, że komitet określi, kiedy Polska kupi szczepionki przeciw grypie typu A/H1N1.
- Polska jest dobrze przygotowana do walki z grypą typu A/H1N1 - ogłosiła po posiedzeniu minister Kopacz.
I zaczęła uzasadniać, dlaczego na razie rząd nie kupi szczepionki przeciw nowej grypie: - Produkują ją trzy firmy, ale żadna nie jest w stanie ocenić, jakie mogą być późniejsze jej skutki. Badania trwały dosyć krótko. Nie wiadomo, czy można tą szczepionką szczepić dzieci i kobiety w ciąży. Nie do końca wiadomo, ile powinno być dawek. Jeśli będziemy ją kupować, musimy znać wyniki badań. Obowiązkiem rządu jest rekomendowanie rozwiązań bezpiecznych i skutecznych.
Specjaliści od szczepień są zaskoczeni. Większość nie chciała się wczoraj wypowiadać pod nazwiskiem. - Dla mnie sytuacja jest niezrozumiała - mówi prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego dr Leszek Szenborn.
- Czy nasz rząd wie na temat szkodliwości szczepionek więcej niż WHO? - pyta jeden z ekspertów. - Szczepią się Francuzi, Włosi,
Niemcy, Czesi. Dlaczego akurat my nie wierzymy w światowe i europejskie rekomendacje?
- Szczepionki przecież zostały zarejestrowane i dopuszczone do obrotu. I w tej chwili nie istnieją żadne wskazania, żeby ich nie stosować - mówi dr Paweł Grzesiowski, kierownik Zakładu Profilaktyki Zakażeń w Narodowym Instytucie Leków w Warszawie. - Komitet Pandemiczny Światowej Organizacji Zdrowia 30 października wyraźnie rekomenduje szczepienie się dostępnymi preparatami przeciwko grypie A/H1N1 Podana jest również zalecana dawka: jedno szczepienie wystarczy.
Dr Szenborn przypomina, że szczepionkę powinny dostać osoby szczególnie narażone na kontakt z zakażonymi, czyli personel medyczny i komunalny, oraz osoby z grup ryzyka (np. kobiety w ciąży i osoby stykające się z niemowlętami do piątego miesiąca życia).
Według zapewnień Kopacz Polska ustawiła się w kolejce u producentów szczepionki i jeśli będzie ona spełniała wszystkie oczekiwania, nasz kraj będzie ją sprowadzał partiami.
Zdaniem minister na razie nie ma powodów do pośpiechu: - Ten sam typ grypy, która jest na Ukrainie, jest także w Polsce. Jesteśmy dobrze przygotowani do walki z tą chorobą. Wirus A/H1N1 rozpoznano u 185 osób, u 700 podejrzewano. Dzięki wczesnemu rozpoznaniu, skutecznemu leczeniu nie mieliśmy ani jednego przypadku śmiertelnego, nie było powikłań.
Według Kopacz szczyt zachorowań przyjdzie między styczniem a marcem, ale dużo większym zagrożeniem niż świńska
grypa może być grypa sezonowa.
- Najgorsze jest utrzymywanie Polaków w błogim przekonaniu, że w naszym kraju nic się nie zmieniło, że jesteśmy bezpieczni - mówi ekspert.
- W tej chwili dziennie na infekcje grypowe zapada w Polsce od tysiąca do tysiąca dwustu osób - mówi Grzesiowski. - W ciągu miesiąca daje to 30 tys. zakażonych. Ze statystyki wynika, że tych chorych na A/H1N1 jest kilkanaście tysięcy. Po prostu nikt tego nie bada.
Kopacz zapowiedziała też, że Krajowy Komitet ds. Pandemii Grypy będzie rekomendował rządowi walkę w UE, by szczepionka - dostępna obecnie w tzw. zamówieniach rządowych - była dopuszczona do sprzedaży w aptekach.
- Skoro nie jesteśmy pewni, że preparaty są bezpieczne, po co starać się o nie komercyjnie? - zastanawiają się specjaliści. - Poza tym w światowym planie pandemicznym założono, że to właśnie rządy będą dystrybuowały szczepionkę. Żaden z krajów w tej chwili nie ma jej w komercyjnej sprzedaży.