http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nagraj Gosiewskiego, bo inaczej cię zwolnią

Janusz Kędracki, Kielce
2009-11-03, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 00:17

Byli dziennikarze TVP Kielce ujawniają groźby, jakie otrzymywali, gdy nie kwapili się do nagrywania posła PiS Przemysława Gosiewskiego.

Dominik Tarczyński
Fot. Paweł Małecki / AG
Dominik Tarczyński

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Teresa Czajkowska 25 czerwca musiała w pośpiechu opuścić uroczystość wręczania doktoratu honoris causa Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach poecie Tadeuszowi Różewiczowi. Od wydawcy "Informacji" dostała SMS: "Jest na wesolej. Natychmiast masz tam jechac, bo dyr. cie zwolni". Gdy próbowała protestować, przyszło ponaglenie: "Natychmiast".

W siedzibie PiS przy ul. Wesołej czekał poseł Gosiewski.

Michał Łagowski we wrześniu pojechał na uroczystości 70. rocznicy wybuchu wojny do Starachowic. Od wydającej "Informacje" też otrzymał SMS z poleceniem nagrania Gosiewskiego: "Zrób cokolwiek i wracaj, nagraj setki [dźwięk i obraz] pare obrazków i tyle... wiesz czym to grozi, mnie i tobie". Za chwilę kolejny SMS: "Już dyro dzwonil i pytal czy nagrales. Zaczyna sie".

Dominik Tarczyński, od stycznia dyrektor TVP Kielce, SMS-owe straszenie zwolnieniami i jego osobą zbywa: - To pytanie do wydawcy, nie do mnie.

Dziennikarze nie mają wątpliwości, że gdyby nie Tarczyński, SMS-ów by nie było. Zresztą i on je wysyłał, ale o innej treści. Bujak opowiada, że miał zrobić w marcu laurkę Gosiewskiemu w związku z objazdem województwa. Tarczyński napisał: "Dobra robota. Dziękuję".

Łagowskiego i Czajkowską we wrześniu Tarczyński odsunął od współpracy. Nie musiał zwalniać, bo jak większość dziennikarzy nie byli zatrudnieni w TVP Kielce, ale w zewnętrznej firmie. Bujak sam zrezygnował 21 października. Obsługiwał spotkanie samorządów z minister Elżbietą Bieńkowską. Twierdzi, że od wydawcy dostał przed wyjazdem instrukcję zmiażdżenia marszałka województwa Adama Jarubasa z PSL i dokopania PO. Do materiału miał dorzucić telefoniczną wypowiedź Gosiewskiego.

- Nie będzie miejsca w redakcji dla malkontentów. Jeżeli ktoś uważa, że promuję Gosiewskiego, nie znam się na pracy redaktora naczelnego i nie czuje się komfortowo w TVP Kielce, powinien zrezygnować i udowodnić swoją wartość na rynku pracy mediów lokalnych - komentuje Tarczyński.

Częstą obecność posła PiS w programach TVP Kielce tłumaczy: - To przewodniczący największego opozycyjnego klubu parlamentarnego.

Przy każdym zarzucie o ingerencję w materiały Tarczyński podkreśla, że jest redaktorem naczelnym i to on podejmuje decyzje, jak mają wyglądać "Informacje".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 107 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    94 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':