http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Grudniowa ofensywa Napieralskiego

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2009-11-02, ostatnia aktualizacja 2009-11-02 17:39

Bunt w SLD. Politycy Sojuszu dość mają rządów Grzegorza Napieralskiego i chcą go odwołać. Ale ten nie zamierza odpuścić i do boju szykuje się z nowym programem partii. I wizją SLD do 2015 roku.

Grzegorz Napieralski
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Grzegorz Napieralski
W SLD trwają przygotowania do grudniowej konwencji partii. Kierunek próbują wyznaczyć przeciwnicy Grzegorza Napieralskiego, lider SLD. Dla nich kluczowym momentem ma być głosowanie nad wotum zaufania dla zarządu partii. Liczą, że go nie dostanie i wtedy wymieniają lidera partii, któremu zarzucają:

- romans z PiS w sprawie mediów publicznych,

- brak kandydata na prezydenta,

- brak wyrazistej linii Sojuszu i spychanie go na pozycję przystawki PiS lub PO,

- brak zapowiadanego ożywienia i lepszych sondaży po objęciu władzy przez Napieralskiego.

Napieralski, poseł ze Szczecina, stanął na czele SLD w maju ubiegłego roku. Ze swoim rywalem Wojciechem Olejniczakiem wygrał zaledwie 21 głosami. Już wtedy było jasne, że o silną pozycje w partii musi zawalczyć. Jednak przez ponad rok jego rządów SLD nie poprawiło pozycji na scenie politycznej. Sondaże nie podskoczyły w górę, w Sejmie partia nie wysunęła się na pozycję opozycyjnego lidera, a wewnątrz ugrupowania co rusz wybuchały personalne konflikty.

Nie pomogło nawet całkowite przejęcie władzy w partii (został też szefem klubu parlamentarnego), ani wysłanie swego głównego oponenta Wojciecha Olejniczaka do Brukseli.

Przeciwnicy Napieralskiego główny atak chcą przypuścić podczas partyjnej konwencji zaplanowanej na 19 grudnia. Najpierw powodem jej zwołania miały być zmiany statutowe. Teraz szef SLD mówi o zmianach programowych.

Jeśli konwencja nie udzieli wotum zaufania zarządowi, to otwarta będzie droga do wyboru nowegfo szefa Sojuszu. - Niezadowolenie jest coraz większe, nie mamy kandydata na prezydenta, a przecież już powinniśmy go promować. To kandydat, który będzie musiał zagrać na trzech taktach: wyborach prezydenckich, smaorządowych i parlamentarnych, a przewodniczący SLD mówi: mamy czas - opowiada jeden z posłów.

- To są spekulacje, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. konwencja będzie miała charakter programowy i przedstawi alternatywę do obecnych rządów PO-PSL - mówi Tomasz Kalita, rzecznik klubu Lewica.

Zwolennicy Napieralskiego swoją siłę chcą budować w regionach. Stąd ostatnie częste wyjazdy szefa partii w teren. Napieralski chce mieć po swojej stronie partyjne doły, by ich delegaci na grudniowej konwencji zagłosowali za udzieleniem wotum zaufania.

Stad pewność Kality, który zapewnia, że w grudniu nie wydarzy się nic poza przedstawieniem zrębów programowych: socjalno-gospodarczych, polityki zagranicznej, światopoglądowych. Napieralski planuje wyznaczyć priorytety SLD do 2015 roku. - Najbliższe wybory prezydenckie, samorządowe i parlamentarne spowodują rozkład sił politycznych, musimy być na to przygotowani - mówi Kalita.

W grudniu ma też być gotowy szkic zmian w Konstytucji, które zaproponuje lewica.

O wewnętrznych rozgrywkach w partii pisze poniedziałkowa "Polska", która donosi, że były prezydent Aleksander Kwaśniewski namawia Jacka Majchrowskiego, prezydenta Krakowa na kandydowanie w wyborach prezydenckich. Ale w grze jest jeszcze Jerzy Szmajdziński i Jolanta Szymanek - Deresz, b. szefowa Kancelarii Prezydenta za Kwaśniewskiego.

O buncie w SLD donosi też poniedziałkowa "Rzeczpospolita". "Szef Sojuszu robi zresztą, co może, by wystraszyć ewentualnych przeciwników i zdyscyplinować członków partii. Każda krytyka pod jego adresem może się skończyć partyjną karą"- pisze dziennik.

Chodzi o posła z Zielonej Góry - Bogusława Wontora, który w "Gazecie Wyborczej" o medialnym sojuszu z PiS powiedział: - "Zarząd partii nie dał panu Napieralskiemu żadnych pełnomocnictw, by zawierać sojusz z PiS. Jeśli taki sojusz zawarł, to na własną rękę, jako osoba prywatna, bez wiedzy i zgody zarządu. A jeśli ktoś robi coś za plecami partii, to nie ma na to zgody i będzie z partii wyrzucony". Ale jak na razie to upomnienie dostał Wontor, a jego sprawa trafiła do partyjnej komisji etyki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':