http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kaczyński już nie pójdzie z puszki

knysz
2009-11-02, ostatnia aktualizacja 2009-11-02 16:45

Szef radiowej "Jedynki" Ryszard Hińcza nie chce, by w "Sygnałach dnia" wywiady z gośćmi programu były nadawane z puszki. - Zasada jest, że politycy są na żywo - podkreśla Hińcza


Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
A to oznacza, że szef PiS Jarosław Kaczyński nie może już liczyć na to, że raz w tygodniu dziennikarz "Jedynki" przyjedzie do siedziby PiS wieczorem, nagra wywiad, potem zmontuje, by puścić go rano w "Sygnałach" o 7.15. i udawać, że to wywiad na żywo. Takie przywileje - jako jedyny polityk - miał Kaczyński, gdy prezesem radia był Krzysztof Czabański.

I tak też było w zeszłym tygodniu, w czwartek. Wywiad został wyemitowany w czwartek rano o 7.15, a nagrany został wieczorem w środę. Słuchacze nie zostali poinformowani, że wywiad szedł z puszki.

Hińcza twierdzi, że nic o tym nie wiedział, że była to decyzja p.o. kierownika "Sygnałów" Henryka Szrubarza. To właśnie on przeprowadził wywiad z Kaczyńskim. I już Szrubarz nie jest kierownikiem "Sygnałów", w programie zostaje jako prowadzący.

Hińcza pytany, czy Szrubarza odwołał za wywiad z puszki z prezesem PiS, odparł: - Nie, były i inne powody. Hińcza podkreśla, że dziennikarz może jechać do polityka i nagrać z nim wywiad wcześniej tylko w wyjątkowych wypadkach, np. gdy polityk zachoruje albo gdy wybiera się zagranicę, a przed wyjazdem na coś ważnego do powiedzenia. - Ale słuchacz musi być poinformowany, że nie jest to rozmowa na żywo - dodaje Hińcza.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 42 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':