W piątek do szpitala w Łańcucie na Podkarpaciu przyszedł obywatel Ukrainy z objawami grypy. Jeszcze nie wiadomo, czy to wirus A/H1N1. Pacjent czuje się już lepiej, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Po nim do szpitala zgłosiły się trzy osoby, które przyjechały z Ukrainy z objawami grypy. Testy wykluczyły wirusa typu A. Jeden z mężczyzn ma zapalenie płuc.
Inspektorzy GIS na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu są w stałym kontakcie z lekarzami rodzinnymi. - Nie odnotowaliśmy niczego podejrzanego - uspokaja Bondar. Przyznaje jednak, że służby sanitarne w Polsce są zaniepokojone, iż większość ludzi spośród zmarłych dotąd na Ukrainie to ludzie w wieku 25-40 lat.
- Jeśli tylko coś się zmieni, będziemy informować. Na razie Polska jest krajem, do którego
grypa nie dotarła - uspokaja Anna Adamkiewicz z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Na granicy z Ukrainą zmniejszył się ruch. W niedzielę do godz. 15 na przejściu granicznym w Medyce odprawiono 180 samochodów. W inne dni przez to przejście przejeżdża około 800 samochodów.
A Polacy rozpoczęli akcję pomocy Ukrainie. 150 tys. zł na leki, maseczki ochronne, karetka - tak władze Krakowa i Małopolski zareagowały na epidemię grypy w weekend. Leki i maseczki zbierają też Przemyśl i Rzeszów. Wrocław wysłał w sobotę 10 tys. masek. Następny transport miasto chce wysłać dziś.
Polskie
Ministerstwo Zdrowia zaoferowało pomoc w badaniu próbek od chorych z Ukrainy, by rozpoznać, czy to wirus A/H1N1.
Rzeczniczka prezydenta Wiktora Juszczenki poinformowała, że Polska jest pierwszym państwem, które udzieliło Ukrainie pomocy.
Rafał Romanowski, Kraków