http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Po co agent CBA zasadził się U Szwejka?

Bogdan Wróblewski
2009-11-02, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 23:35

CBA, udając zainteresowanie inwestycją w parking, gdzie słynni agenci stawiają swoje porsche, szukało zapewne korupcji w kancelarii premiera. Zagadka: dlaczego nagle przerwało tajną operację?

Jan K., pierwszy przewodniczący NSZZ
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Jan K., pierwszy przewodniczący NSZZ "S" Rolników Indywidualnych w latach 80...
To było gorące lato dla agentów antykorupcyjnej służby Mariusza Kamińskiego. Tropili bogatych Polaków, którzy za łapówki kupowali licencje pilotów; ścigali skorumpowanych piłkarzy i futbolowych działaczy - w sierpniu doszli do stu zatrzymanych.

Agent Tomek emablował celebrytkę Weronikę Marczuk-Pazurę. Jego koledzy montowali czipa w walizce pieniędzy, za które chcieli kupić rzekomą willę Kwaśniewskich. A szef Biura obmyślał pokerową rozgrywkę z "Miro" i "Zbychem" w tle.

Być może na boku głównych operacji (a może nie na boku?) CBA "strategicznie" zainwestowało w parking tuż obok kancelarii premiera. Tajna akcja przerwana została po miesiącu, właściwie w powijakach. Nie wiadomo dlaczego.

Kułaj podejrzewa spisek

- Chodziło o to, by skompromitować mnie, legendę "Solidarności" przyjaciela Wałęsy, sympatyka Platformy - uważa Jan Kułaj, pierwszy przewodniczący NSZZ "S" Rolników Indywidualnych w latach 80. Dziś świadczy usługi konsultingowe.

Opowiada nam historię, którą przypłacił trzema miesiącami aresztu. Jest podejrzany o powoływanie się na wpływy w kancelarii premiera i w urzędzie wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego z PO.

W lipcu CBA wydało komunikat o zatrzymaniu "Jana K." - gdy od agenta w restauracji U Szwejka w Warszawie wziął teczkę z 250 tys. zł. Miała to być pierwsza rata za "pomoc" - donosiło CBA - w przejęciu nieruchomości przy ul. Bagatela 6/8 w Warszawie. Zatrzymano też Małgorzatę S.

Zaniedbana działka przy Bagateli sąsiaduje z kancelarią premiera. Kilka lat temu jej wartość szacowano na ok. 6 mln dol. Należy do skarbu państwa, zarządza nią Centrum Obsługi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a użytkuje... CBA!

Czyżby ktoś był tak nierozsądny, by w paszczy lwa kręcić lewe interesy? - zastanawialiśmy się w lipcu.

Dziś skłonni jesteśmy postawić dolary przeciw orzechom, że raczej agent chwycił przypadkową informację, by dopaść kogoś z otoczenia premiera (a przynajmniej wojewodę). I dlatego zajął się Kułajem i Małgorzatą S.

Małgorzata S. szuka inwestora

- Sprawa jest czysta - uważają Kułaj i pani S. (zastrzega nazwisko). To ona jest centralną postacią tej historii. Przedstawia się jako doświadczony inżynier, budowniczy warszawskich osiedli. Od lat jest prezesem i współwłaścicielem firmy doradczej na rynku nieruchomości.

- Pomagałem jej na umowę-zlecenie w szukaniu dworków i pałacyków pod zajazdy, hotele - zdradza Kułaj. Doradzał też przy działce na Bagateli.

Małgorzata S. opowiada: jej firma w 1998 r. uzyskała prawo użytkowania wieczystego działki na 29 lat. Od lat nosi się z pomysłem na inwestycję - budynek biurowy z centrum konferencyjnym i garażami dla KPRM. W 2002 r. miała nawet warunki zabudowy, ale wygasły.

- Zaczęłam szukać osoby, która pomoże mi uregulować stan prawny pod tę inwestycję - mówi. Znajomi polecili jej Marka Przecławskiego.

Czerwone światełko! Przecież Przecławski reprezentował amerykańską firmę Avantis, która chciała budować na Helu. To głośna prowokacja CBA zakończona 1 października 2007 r. oskarżeniem o korupcję burmistrza Helu i posłanki Sawickiej. Przecławskiego polecił Sawickiej inny agent - Tomasz Piotrowski, "piękny Tomek".

Czyżby tym razem agenci zamienili się rolami? Bo Przecławski obiecał znaleźć Małgorzacie S. "strategicznego inwestora" (innego agenta), który podołałby finansowo inwestycji przy Bagateli. Ale najpierw chciał się przekonać, czy na działce - gdzie we wcieleniu agenta parkuje swoje wiśniowe porsche cayenne - Małgorzata S. rzeczywiście ma szansę coś postawić.

Uwaga: porschem w historii Sawickiej jeździł agent Marek. Marczuk-Pazurę też porschem cayenne, ale srebrnym, podwoził Tomek. Kupili dwa?

Premier blokuje budowę "szpiegowca"

Działka przy Bagateli ma zabagnioną historię. Streszcza ją komunikat rzecznika rządu ze stycznia 2005 r. Wtedy po kontroli ABW na polecenie premiera ustalono, że "zabiegi inwestora prywatnego zmierzające do uzyskania dzierżawy tej działki podjęte były z naruszeniem prawa".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 132 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    68 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':