U naszych wschodnich sąsiadów na grypę choruje coraz więcej osób. Zgodnie z ostatnim komunikatem umieszczonym na oficjalnej stronie internetowej resortu zdrowia w ostatnim czasie na "dolegliwości układu oddechowego" zachorowało ponad 80 tys. ludzi. Chwilę wcześniej ministerstwo informowało o 30 tys. przypadków. Jak wiele z nich to świńska
grypa - nie wiadomo. Potwierdzone dane mówią o zaledwie kilkunastu przypadkach.
Za terytorium szczególnie zagrożone chorobą rząd w Kijowie uznał dziewięć obwodów na zachodzie Ukrainy. Są to graniczące z Polską obwody: lwowski i wołyński oraz tarnopolski, iwano-frankowski, zakarpacki, czerniowiecki, rówieński, winnicki i chmielnicki. Premier Tymoszenko poprosiła Ukraińców, żeby na razie zrezygnowali z podróży po kraju. Uprzedziła też, że osoby przekraczające granicę będą kontrolowane przez dyżurujących na przejściach lekarzy.
Zagrożenie epidemią stało się okazją do politycznej rozgrywki, zwłaszcza że od dwóch tygodni na Ukrainie trwa kampania wyborcza. Były minister obrony Anatolij Hrycenko wezwał prezydenta Juszczenkę i panią premier, by do walki z chorobą wysłali lekarzy wojskowych i przygotowali dla chorych szpitale polowe.
W Kijowie i innych dużych miastach Ukrainy mieszkańcy wykupili w aptekach wszystkie maseczki ochronne i środki antygrypowe.