Błaha z pozoru sprawa pokazuje, jak gorąco jest w
SLD.
Kłopoty posła Bogusława Wontora z partyjnym wymiarem sprawiedliwości zaczęły się 16 października. Tego dnia w "Gazecie" ukazał się tekst "
Czarne chmury nad Napieralskim" o tym, że część SLD krytykuje porozumienie z
PiS w sprawie mediów publicznych. W artykule cytowany był z nazwiska Wontor. - Zarząd partii nie dał panu Napieralskiemu żadnych pełnomocnictw, by zawierać sojusz z PiS. Jeśli taki sojusz zawarł, to na własną rękę, jako osoba prywatna, bez wiedzy i zgody zarządu. A jeśli ktoś robi coś za plecami partii, to nie ma na to zgody i będzie z partii wyrzucony - powiedział wówczas "Gazecie".
Przewodniczący Sojuszu
Grzegorz Napieralski się zdenerwował. Wontor dostał upomnienie, a jego sprawę wkrótce rozpatrzy komisja etyki SLD. A stamtąd - jak mówi nam jeden z polityków Sojuszu (woli pozostać anonimowy) - już prosta droga do usunięcia posła z partii.
Wontor nie chciał rozmawiać z "Gazetą" o swoich perypetiach. Odesłał nas do rzecznika partii.
- Poseł Wontor przekroczył granice debaty. Swoją wypowiedzią ugodził dobre imię przewodniczącego i SLD. Jeśli ktoś chce krytykować partię, to może to robić w wewnętrznej dyskusji. Poseł Wontor z tego prawa nie skorzystał. I tak jesteśmy bardziej tolerancyjni wobec takich wypowiedzi niż inne ugrupowania - tłumaczy rzecznik Tomasz Kalita.
Poseł Wontor ma jednak w partii obrońców, np. byłego przewodniczącego, europosła Wojciecha Olejniczaka.
- Poseł Wontor nie powinien być ukarany. Wyraził opinię powszechną wśród członków i sympatyków SLD. Powstało wrażenie, że Sojusz zawarł koalicję z PiS, jest to wrażenie dla partii szkodliwe. W takich sytuacjach zawsze odpowiedzialność ponosi przewodniczący. Straty dla SLD są ogromne - mówi "Gazecie" Olejniczak.
A pan się nie boi partyjnej kary? - Będę bronił Wontora, tak jak każdego członka partii w takiej sytuacji.
W SLD - mówią przeciwnicy Napieralskiego - narasta niechęć do obecnego szefa. Nasi rozmówcy nie wykluczają, że na grudniowej konwencji programowej padnie wniosek o odwołanie przewodniczącego. Jego zwolennicy zapewniają, że ma większość i spokojnie pracuje nad programem partii.