http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Samotność, skończoność, śmierć

Magdalena Środa
2009-11-01, ostatnia aktualizacja 2009-10-30 17:16

Pytałam jej kiedyś, dlaczego nie napisze traktatu o radości. Tyle było już tekstów o złu, cierpieniu, krzywdzie. Nikt nie pisał o radości. A czyż nie jest to temat godny filozofa? Powiedziała stanowczo: "Ktoś napisze, ale na pewno nie ja. Zbyt mało o niej wiem"

1 listopada 2006, godz. 17.50, ul. Ściegiennego.
Fot. Jarosław Kubalski / AG
1 listopada 2006, godz. 17.50, ul. Ściegiennego.
Ostatnia książka Barbary Skargi to "Tercet metafizyczny". Z jednej strony jest to kontynuacja wcześniejszego "Kwintetu metafizycznego" (Znak 2005), z drugiej - zamknięcie wielu kwestii, które poruszały ją przez ostatnich kilka lat. Postawiła kropkę. "Więcej już nic nie napiszę!" - mówiła. I uczyniła tylko jeden wyjątek, pracując nad artykułem o prawości, który został poświęcony premierowi Mazowieckiemu.

"Tercet metafizyczny" nie jest jednak żadnym testamentem filozoficznym czy zbiorem wniosków dla potomności. Jest to dziełko niemal ascetyczne, pozbawione gładkich aforyzmów, metafor, ocen, wyrazistych tez. To kolejne świadectwo pracy umysłu autorki, która miała wielką skłonność do czystej metafizyki. Czystej, to znaczy nie zszarganej ani językową bufonadą, ani moralistyką.

W "Kwintecie metafizycznym" Skarga zajmuje się problemami czasu, zła, doświadczenia, przede wszystkim zaś różnie rozumianej "źródłowości". Za Kołakowskim przyjmuje bowiem, że metafizykę da się zredukować do rozważań nad kilkoma, kilkunastoma podstawowymi ideami. Tyle że ta "redukcja" otwiera przed nami metafizyczną otchłań i jej "niezmierzone drogi". Bo czymże jest zło? A czym czas? Przestrzeń? Świat? Czym jest źródłowość naszych doświadczeń i co się w nich unaocznia? Skarga nie daje oczywiście pełnych odpowiedzi na te pytania. Nie pisze rozpraw "najeżonych szczegółowymi rozbiorami pewnych kwestii i piętrowymi uzasadnieniami", choć mogłaby to robić i robiła we wcześniejszej fazie swojej twórczości, gdzie zajmowała się historią filozofii i historią idei. Zarówno "Kwintet", jak i "Tercet" to zbiór swobodnych metafizycznych esejów. Skarga daje się nosić swoim własnym przemyśleniom. Rozmawia w nich z Heideggerem, Kantem, Levinasem, Bergsonem i innymi, ale głównie po to, by znaleźć pożywkę dla własnych, oryginalnych rozważań. Wielkich filozofów ceni zresztą nie z powodu systemów, które stworzyli, lecz z powodu fundamentalnych pytań, które zadawali. Pytań zaczynających się od "czym jest?" lub "dlaczego?".

"Tercet metafizyczny" to analiza podstawowych heideggerowskich pojęć metafizycznych: świata, skończoności, samotności. Skarga, dla której Heidegger jest nie tyle przewodnikiem, ile wiernym towarzyszem niektórych jej dróg, zajmuje się w kolejnych rozdziałach: światem własnym, światem społecznym, światem emocjonalnym, relacjami "ja-my", samotnością i skończonością. Z czego dwa ostatnie rozdziały traktuje - jak sama mówi - "skrótowo", bo tu "łatwo ulec sugestiom płynącym z przeżyć osobistych", a nie o nie chodzi. "Zresztą tak wiele na temat owych wielkich pojęć napisano, a nikt nie uczynił tego lepiej niż poezja". Skarga w swojej ostatniej książce nie chce odgrywać roli, którą najlepiej odgrywa poeta, choć całość "Tercetu" ma wyraźnie poetycki posmak.

Jej ostatnia książka to - jak wspomniałam - nie tylko przykład samodzielnej filozoficznej refleksji nad fundamentalnymi problemami, ale również domknięcie refleksji prowadzonej latami. Znajomość poprzednich książek (prócz "Kwintetu", "Śladu i obecności" czy "Tożsamości i różnicy") buduje wieloplanowość refleksji, pozwala na bardziej skuteczne poszukiwanie odpowiedzi dla pytań w "Tercecie" stawianych. Ale co istotne i bardzo w tej książce widoczne: Skarga nie ma już lęków, że wie za mało, czy że myśli za mało, lęków, które dręczą wszystkich filozofów skrupulatnie podążających za Wielkimi (lęków zmaterializowanych w zawiłym języku, w ogromie przypisów czy podkreślanych na każdej stronie filozoficznych afiliacjach). Narracja jest tu swobodna, odważna, uspójniona nie tylko precyzją wywodu, ale silną osobowością narratora.

„Tercet metafizyczny” zaczyna się od pytania o świat. Czym jest? Skarga szuka odpowiedzi, próbując nie tyle zbudować własną ontologię, ile swobodnie podążyć za myślami, które żywią się tym fundamentalnym metafizycznym pytaniem. Narzędziami organizującymi poszukiwania są tu pojęcia „źródła”, „źródłowości doświadczenia” oraz „granic”.

Z "Kwintetu" wiemy, że "źródło to metafora ( ), która wskazuje na początek, na miejsce, gdzie coś się rodzi, wypływa", skąd bije woda czysta, przejrzysta, "u źródła widać na wskroś". Po husserlowsku Skarga pragnie wrócić do podstawowych doświadczeń nie zapośredniczonych w tekście, narracji, teorii, lecz w tym, co jest, co jawi się w "naoczności". Po heideggerowsku Skarga wraca do źródeł "skokiem w głąb", czyli w przeszłość, "do pierwotności idei, myśli i wiary". Do Grecji. Do Platona, zwłaszcza zaś Arystotelesa. Nie epatuje jednak wiedzą o Grekach. Nie prowadzi z nimi debat, sięga do nich jak archeolog do wykopalisk, by ustalić pierwotne intuicje związane z sensem pojęć podstawowych. Jej świat jest najpierw płynny, nieokreślony; szybko jednak staje się "moim światem", ulega subiektywizacji i ograniczeniu. Bo czyż mogę mówić o świecie w ogóle? Świat istnieje o tyle, o ile jestem w nim, a on jest we mnie. Przecież świat to nie tylko to, co istnieje, ale to, dzięki czemu to, co istnieje, istnieje. Świat ma więc jakieś transcendentne granice. Jakąś przyczynę? Jest coś poza nim, co go określa i przekracza. Może to być Bóg, racja ostateczna, a może to być nasza wyobraźnia, ciekawość lub projekt zmiany. "Trzeba uznać, że mój świat ma dialektyczną naturę, otwiera się i zamyka, wyznacza granice, które są nieustannie przekraczane ( ). Mój świat ma sprostać projektowi mojego bycia".

Świat społeczny daje się opisać i uporządkować poznawczo dzięki trzem kategoriom: "rzecz", "kod" i "projekt". Można powiedzieć innym językiem: mamy to, co realne, mamy różne sposoby komunikacji i mamy to, co wyobrażone, co jest przyczyną zmiany. Ale to nie wystarcza do opisu świata. W eseju "Świat i emocje" Skarga kładzie silny nacisk na rolę namiętności. "Namiętność, pragnienie, gniew, pożądanie kształtują na co dzień ludzkie stosunki, i to one najczęściej konfigurują elementy świata". O ile świat jest zawsze zrelatywizowany do mnie, o tyle świat społeczny rodzi się w spotkaniu z Innym, które nigdy nie ma wyłącznie wymiaru poznawczego, lecz emotywny i normatywny.

Problem Innego i naszego z nim spotkania wywołuje z reguły pesymistyczny nastrój. ("Uczucia są zbyt zmienne, by mogły służyć jakiejś określonej konfiguracji świata. Tylko idealista może marzyć o budowie świata opartego na miłości"). Skarga mniej więc pisze o caritas, zachwycie i tolerancji, więcej o nienawiści, niechęci, krzywdzie. Inny, to nader często obcy, który wyzwala podejrzliwość i nieufność, to barbarzyńca, heretyk, prostak i zdrajca. Emocje, które są stale obecne w naszych kontaktach z innymi, rodzą zarówno dobro, jak i zło. Więcej jednak zła.

Pytałam jej kiedyś, dlaczego nie napisze traktatu o radości. Tyle było już tekstów o złu, cierpieniu, krzywdzie. Nikt nie pisał o radości. A czyż nie jest to temat godny filozofa? Powiedziała stanowczo: Ktoś napisze, ale na pewno nie ja. Zbyt mało o niej wiem

W eseju „Ja i my” pojawia się tak charakterystyczna dla niej dialektyka samotności i wspólnotowości. Otwarcia i zamknięcia, tego, co własne, i tego, co wspólne. Jak się rodzi owo My, skoro „tak trudno być w jedności z Ty”, które budzi nieufność i lęk. „A My? Jakże często My zmieniają się w Oni, a Oni to bezosobowa siła, która niełatwo godzi się z moją niezależnością i usiłuje zawładnąć moim Ja. Toteż takie siły świata społecznego, które nie uznają odrębności jednostek i usiłują poskromić lub nawet zniszczyć światy indywidualne, siły, dla których ideałem jest, by wszyscy myśleli tak samo, tak samo czuli, w to samo wierzyli, popełniają zbrodnię. Jakby nie chciały zrozumieć, że bogactwo wspólnoty w dużej mierze od tych indywidualnych światów zależy, od tego, co one potrafią wnieść do owego My. Jeśli tej świadomości nie ma, to My działa przeciwko sobie, nie chce właściwie zrozumieć, że jednostka to nie tylko kamerdyner historii, jak się wyraził Hegel”.

Siła owego Ja rodzi się w samotności. Ten temat przewija się w wielu jej tekstach. I nie chodzi o samotność jako pożądaną ucieczkę przed pełnym zgiełku światem. Samotność to przede wszystkim element ludzkiej kondycji. Każdy jest kimś osobnym, każdy jest inny. Ta ontyczna samotność kończy się dopiero ze śmiercią. "Dlatego w chwili umierania tak mocno odczuwa się swoją samotność, swoje odrębne ja, którego za chwilę zasoby substancjalne rozłożą się według przyrodniczych praw". Samotność ludzkiego bytu to jego skończoność. Ale jest też inna samotność, będąca przedmiotem wyboru. Nie sposób filozofować bez samotności. To stan typowy dla ludzi intensywnie myślących, tak jak stanem typowym dla ludzi działających jest gra z innymi. Skarga kochała samotność i często o niej mówiła jako o dobru, które można i trzeba wybierać, ale też zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństw, które samotność przynosi. Pisała, że "w samotności człowiek zwraca się ku sobie, to, co inne, zewnętrzne, traci dla niego na znaczeniu i może mu grozić zubożenie własnego świata". Samotność przeradza się często w izolację, alienację, separację, zamknięcie. Świat jest konieczny, Inność jest konieczna, otwartość też. Jak więc ochronić samotność, by nie stracić świata? Zła jest samotność zrodzona z nudy i zamknięcia. Twórcza bywa ta, która rodzi się "z pragnienia oczyszczenia swego świata z wszystkiego, co wartości nie ma, co przeszkadza, obciąża, nic nie dając", samotność, która rodzi się "z jakiegoś wielkiego pragnienia odkrycia sensu, potwierdzenia się w tym, co najistotniejsze i przeciwnie - również z jakiegoś głębokiego poczucia własnej niepełnowartościowości, niespełnienia, przegranej i ze świadomości porażki, której się pragnie przynajmniej z resztką śmiałości spojrzeć w oczy. Tylko w samotności ujawnia się to, co najważniejsze".

Rozdział ostatni „Tercetu” poświęcony jest skończoności. Skarga nie chciała pisać wprost o śmierci, bo śmierć jest ideą znacznie mniej filozoficzną niż skończoność. Idea skończoności i jej przeciwieństwo - nieskończoność - pobudza do filozoficznego myślenia. Śmierć myślenie to zamyka. Heidegger twierdził, że śmierć nie posiada charakteru intelektualnego, nie poszerza naszej wiedzy. Jest niewytłumaczalna, nieodpowiedzialna, skandaliczna, przypadkowa, choć zarazem konieczna. Śmierć pozbawia nas wyboru, burzy sens, ujawnia, że moje życie nie miało żadnej racji.

Śmierć to absolutna tajemnica. "Gdy przyjdzie do mnie, nic o niej innym powiedzieć nie będę mogła. Jest widocznie momentem najgłębszej samotności, zerwaniem wszystkich kontaktów, zerwaniem nagłym i nieodwracalnym, którego sensu nie da się wypowiedzieć" - pisała.

"Umarły najczęściej pozostawia po sobie trochę wspomnień u najbliższych, wspomnień zacierających się szybko, choć w człowieku na ogół tkwi pragnienie przekazania czegoś po sobie Chciałby w ten sposób przedłużyć swoje bycie i - co ważniejsze - nadać mu sens. I to niezgoda na śmierć, niezgoda, dla której nawet ten, kto niechętnie odnosi się do otaczającego świata, gotów jest pokonać tę niechęć, otworzyć to, co mu najbardziej bliskie i własne, przekroczyć granice własnego świata, rozszerzyć je, aby tylko wtopić coś z siebie w świat innych. Jakby jedynym ratunkiem przed unicestwieniem była rezygnacja z zamknięcia osobniczości, oddanie tego, co było w niej cenne, pozostałym".

Skarga oddała nam chyba większość tego, co było cenne w jej życiu. A reszta? Reszta pozostanie tajemnicą.

Barbara Skarga, "Tercet metafizyczny", Kraków 2009, Znak, s. 232

*Magdalena Środa - filozofka, profesor UW, uczennica prof. Barbary Skargi

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':