http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Lekarz bez serca - komentarz

Anna Otffinowska, Piotr Pacewicz
2009-10-30, ostatnia aktualizacja 2009-10-30 12:57

W naszej akcji "Rodzić po ludzku" nauczyliśmy się, że trudno ocenić na odległość konkretny przypadek.

Mogło być i tak, że kobieta żądała znieczulenia "z góry", bo tak się bała bólu. A lekarz jej nie uspokoił, nie wytłumaczył, że znieczulenie zewnątrzoponowe jest ingerencją w poród (przedłuża i osłabia akcję, więcej po nim porodów kleszczowych, a nawet cesarskich cięć). Niesłusznie mąż ironizuje na temat porodu naturalnego, ale lekarz rodzącej do niego nie przekonał, a zarazem odebrał jej prawo wyboru.

Mogło być i gorzej. Skoro doktorowi R. kończył się dyżur, mógł bez wskazań podać oksytocynę, by przyspieszyć akcję porodową (to wciąż stosowana praktyka!). A to zwiększa ból i wymaga tzw. monitorowania kobiety, co wymusza leżenie na plecach. Kobieta nie może się ruszyć, zrelaksować, wybrać pozycji do rodzenia. I ból się nasila.

Tak czy inaczej, nie wolno było zostawić wijącej się z bólu kobiety z poczuciem, że ma tak cierpieć z powodu kaprysu lekarza.

To nie po ludzku, panie doktorze!

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':