- Zamówiliśmy badanie w jednej z sondażowni. Zobaczymy, który z polityków lewicy jest najpopularniejszy. Chcemy też sprawdzić, skąd się bierze fenomen Włodzimierza Cimoszewicza, jakie cechy sprawiają, że ma tak wielkie poparcie w sondażach - mówi "Gazecie" polityk Sojuszu.
Sojusz ma kłopot, bo jego najlepsi kandydaci na prezydenta są wirtualni. Włodzimierz Cimoszewicz i Jolanta Kwaśniewska brylują w sondażach, ale kandydować nie chcą. Cimoszewicz w dodatku zaatakował ostatnio
SLD za populizm.
Partia szuka więc kandydatów realnych na 2010 rok. Takich, którzy - choć mają małe szanse na drugą turę - się pokażą i pomogą SLD zaistnieć w równoległych wyborach samorządowych.
Wczoraj w blokach startowych stanął wicemarszałek Sejmu
Jerzy Szmajdziński. W Radiu ZET pytany o wybory prezydenckie odparł: - Biorę pod uwagę taką możliwość, gdyby ludzie lewicy, wyborcy lewicy, członkowie partii w powszechnych konsultacjach dokonali takiego wskazania.
Dodał, że SLD powinien wybrać kandydata na prezydenta najpóźniej na konwencji 19 grudnia.
Szmajdziński ma poparcie byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Wspiera go też
Wojciech Olejniczak, partyjny dysydent, skłócony z szefem SLD Grzegorzem Napieralskim.
Napieralski pytany o kandydata na prezydenta uchyla się od odpowiedzi. - SLD ma czas - powtarza. Albo ucieka w ogólniki: - Przyjęliśmy rzetelny i spokojny kalendarz przygotowań do ważnych wyborów, bo prezydent to głowa państwa, to osoba, która reprezentuje nas na zewnątrz - ogłosił parę dni temu w Łodzi.
Do wystawienia Szmajdzińskiego się nie pali. - Może to zrobić tylko w jednym celu: utrącenia konkurenta. Szmajdziński to kandydat na kilka procent, po takiej porażce już się nie podniesie - mówi nam stronnik Napieralskiego.
A kto jest faworytem przewodniczącego? - Jolanta Szymanek-Deresz, może prezydent Krakowa Jacek Majchrowski - słyszymy od polityka SLD. Zaznacza, że wielkich szans nie ma
Ryszard Kalisz, któremu zdarzyło się otwarcie skrytykować szefa.
Wybór kandydata na prezydenta to także test przywództwa Napieralskiego w partii, która od wielu miesięcy stoi w sondażach daleko - nie tylko za PO, także za PiS. Szmajdziński w Radiu ZET pytany, czy grudniowa konwencja może zmienić lidera, odparł: - Mam nadzieję, że odbędzie się coś ważniejszego niż tego typu rozstrzygnięcia.
- Atmosfera wokół przewodniczącego się zagęszcza. Współdziałanie z PiS w mediach publicznych coraz częściej się nie podoba, Napieralski jest coraz bardziej osamotniony. Możliwe, że na konwencji 19 grudnia padnie wniosek o jego odwołanie - mówi nam polityk Sojuszu.
A Napieralski - jak mówi nam inny polityk SLD - siedzi teraz nad programem partii. Na grudniowej konwencji chce przedstawić jej wizję na najbliższe lata.