Przecież prokuratorski wniosek w tej sprawie sejmowa komisja
regulaminowa dostała od marszałka Sejmu z krytyczną opinią jednego z sejmowych biur. Ekspert sejmowy napisał, że wniosek "wyzwala duży niedosyt". Że uzasadnienie powodów, dla których Ostrowskiej ma być uchylony immunitet, cechuje "powściągliwość i enigmatyczność". Że prokurator nie określił dokładnie przestępstwa, które miała popełnić
Ostrowska.
PO mogła też zasięgnąć opinii swego posła Jerzego Budnika, który znał i wniosek, i wyjaśnienia prokuratorów składane w marcu przed komisją sejmową. Budnik mówił wtedy, że choć immunitetami zajmuje się już drugą kadencję, to "tak słabego wniosku jeszcze nie było".
Co takiego słabego było we wniosku? Otóż znaczna jego część poświęcona była opisywaniu przestępstw innych osób niż
Ostrowska. Ponadto
Ostrowską pomawiają o wzięcie łapówki dwie osoby, z których jedna była już karana za fałszywe zeznania. Prokurator nie ustalił, ile wynosiła ta łapówka. Sądzi, że 155 tys. zł, ale nie jest tego pewien.
Łapówka miała być wręczona za pomoc w uzyskaniu gruntów w Malborku, tyle że nie jest jasne, jak posłanka mogłaby te grunty załatwić. Prokuratura tego nie ustaliła ani nie wpadła na żadne ślady, które by wskazywały, że
Ostrowska próbowała coś motać z tymi gruntami.
Prokurator nie umiał nawet powiedzieć, kiedy miałaby wziąć łapówkę. Wie tylko, że było to "w miesiącach letnich 2001 r.". A data ma w tej sprawie podstawowe znaczenie. Bo grunty, o których mowa, ostatecznie kupiło w sierpniu 2001 r. miasto Malbork i stworzyło tam specjalną strefę ekonomiczną.
Może
Ostrowska wzięła łapówkę, może nie. Pewne jest jednak, że prokurator nie zdołał uprawdopodobnić, że jest ona winna. A żądał nie tylko zgody na przesłuchiwanie posłanki. Chciał też zgody na jej aresztowanie.
Wniosek nadawał się bardziej do kosza niż do popierania. W dodatku przed głosowaniem w Sejmie dodatkowych argumentów za odrzuceniem dostarczył Arkadiusz Mularczyk, poseł
PiS. Powiedział, że
Ostrowska jest "podejrzana o przyjęcie łapówki od mafii paliwowej" i że nieuchylenie jej immunitetu "będzie podłożeniem bomby pod sprawę mafii paliwowej".
Tymczasem prokurator Katarzyna Płończyk mówiła wcześniej posłom komisji, że to, co zarzuca Ostrowskiej, nie ma związku z mafią paliwową.
PO miała więc wszelkie powody, żeby zrobić to, co zrobiła, a więc nie poprzeć wniosku złożonego przeciw posłowi opozycji. Nagle zaczęła się jednak odcinać od własnego zachowania. Popatrzmy, jaka była chronologia.
3 kwietnia w "Fakcie" rozeźlony premier
Jarosław Kaczyński napisał: koniec z immunitetami. Przejął w ten sposób ulubiony pomysł PO, która od momentu powstania w 2001 r. zapowiada zlikwidowanie immunitetu.
Już następnego dnia Tusk i Rokita biją się w piersi i twierdzą: popełniliśmy błąd. Tyle że jest to błąd uporczywy, bo w styczniu tego roku PO głosowała przeciw uchyleniu immunitetu własnemu posłowi Waldy Dzikowskiemu.
Dlatego trudno jest trafić za Platformą, kiedy się myli w sprawie immunitetów. Chyba żeby przyjąć kryterium chronologiczne - PO powie dziś to, co PiS powiedział wczoraj.