Walka o wspólny mandat UE na grudniową konferencję ONZ poświęconą globalnemu ociepleniu to jeden z głównych tematów szczytu Unii Europejskiej, który zaczyna się dziś wieczorem w Brukseli. Bogatsze kraje chcą na konferencji ONZ zobowiązać się do pomocy finansowej na rzecz krajów biedniejszych, aby mogły one zredukować swoją emisję CO2.
Jednak Polska i dziewięć innych młodych krajów UE nie chce, aby UE podejmowała jakiekolwiek zobowiązania w sprawie pomocy bez uprzedniej decyzji, jak składka UE będzie dzielona między kraje członkowskie UE. Chcemy płacić jak najmniej, bo uważamy, że główne zobowiązania Unii powinny dźwigać jej bogatsze kraje.
Niewykluczone, że dzisiejszy szczyt UE nie osiągnie w tej sprawie porozumienia. Polacy, którzy nie chcą kolejny raz wyjść na hamulcowych w UE, oddali dyplomatyczną inicjatywę w tej sprawie Węgrom, którzy dziś w Brukseli, na kilka godzin przed szczytem UE, organizują spotkanie koalicji krajów popierających polskie żądania. Ta koalicja najprawdopodobniej zażąda, aby wysokość składki poszczególnych krajów zależała od poziomu
PKB (lub czegoś pochodnego), a nie od wysokości emisji CO2, czyli "odpowiedzialności" za globalne ocieplenie.
Podczas kolacji przywódców UE, która zacznie się o godz. 20, premierzy i prezydenci będą rozmawiać o poprawce do traktatu lizbońskiego, której zażądał niedawno Vaclav Klaus. Na pewno pojawią się spekulacje co do obsady stanowiska prezydenta UE oraz szefa unijnej dyplomacji, choć formalne decyzje zapadną dopiero w połowie listopada.