http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hazard - dobro luksusowe

rozmawiał Marcin Wojciechowski
2009-10-29, ostatnia aktualizacja 2009-10-29 12:04

W kasynie w Monte Carlo, które odwiedzam - ale tylko raz w roku - mało kto nie nosi brylantowego pierścionka na palcu - mówi Ewa Woydyłło*, psycholog i terapeutka uzależnień

Ewa Woydyłło
Fot. Natalia Osiatyńska
Ewa Woydyłło
SERWISY
Marcin Wojciechowski: Automaty do gry będą tylko w kasynach - tak chce rząd - a nie w barach, na stacjach benzynowych czy w bazarowych budkach jak dziś. Z punktu widzenia leczenia uzależnień to mądry ruch czy nie?

Ewa Woydyłło: Trudno mi mówić o skutkach masowych, bo te wymagałaby przeprowadzenia skomplikowanych symulacji, ale z punktu widzenia jednostki to dobra decyzja. W krajach zachodnich hazard jest dobrem luksusowym, do którego dostęp mają nieliczni, których na to stać. W kasynie w Monte Carlo, które odwiedzam - ale tylko raz w roku - mało kto nie nosi brylantowego pierścionka na palcu. Hazard jest przyjemnością dla bogatych. Masowe rozprzestrzenienie się automatów do gry w Polsce to aberracja.

Bo przez łatwy dostęp do hazardu ludzie łatwiej się uzależniają?

- Oczywiście. Pod tym względem jesteśmy chorym krajem. W Polsce jest najwięcej wypadków drogowych spowodowanych przez alkohol w Europie, a mimo to sprzedaje się go na każdej stacji benzynowej. Politycy twierdzą, że to wolny handel. W USA nie ma sklepów spożywczych z alkoholem. Sprzedaje się go tylko w specjalnych sklepach monopolowych rozrzuconych dość rzadko. Chodzi o to, by człowiekowi było trudniej zdobyć alkohol. U nas jest odwrotnie, jeden sklep z alkoholem na dwie ulice, często czynny całą dobę. Oczywiście skarb państwa zarabia na akcyzie, ale w takim razie niech rząd powie wprost: musicie pić i uprawiać hazard, żebyśmy napełnili budżet.

Mam nadzieję, że wreszcie przychodzi otrzeźwienie i przynajmniej automaty do gry zostaną ograniczone. Inaczej będziemy mieć coraz więcej alkoholików i hazardzistów, a koszty leczenia tych chorób przekroczą zyski z akcyzy czy podatków.

Dlaczego hazard jest szkodliwy?

- Gdy korzystamy z niego z umiarem, jest rozrywką, która dostarcza dreszczyku emocji. Towarzyszy zresztą ludzkości od zawsze. Ale łatwo się od niego uzależnić, tak samo jak od alkoholu czy narkotyków. Dotyczy to zwłaszcza osób do 18. roku życia, bo im człowiek jest mniej dojrzały emocjonalnie, tym bardziej podatny na pokusy łatwego uprzyjemniania sobie życia. A taka pokusa szybko przekształca się w uzależnienie.

Jak sobie z tym radzić?

- W większych kasynach na Zachodzie pracują specjaliści wyłapujący grających w sposób szkodliwy. Są oni zapraszani na rozmowę z psychologiem, terapeutą, ze zdrowiejącym hazardzistą. Specjalista informuje ich, co zrobić, gdzie się zgłosić, by poradzić sobie z problemem. Podobnie jest w barach, gdzie to barmani często uczulają gości, że ci piją w niepokojący sposób, co może oznaczać uzależnienie. U nas nie ma takiej pomocy. To świadczy o tym, jak bardzo jesteśmy niecywilizowanym krajem.

Słychać głosy, że krucjata przeciwko automatom do gry skończy się prohibicją, np. na alkohol.

- To nieporozumienie. Nie chodzi o zakaz hazardu, ale o ograniczenie dostępności. Podobnie zresztą powinno być z alkoholem. Traktujmy go jak coś, co nie jest artykułem pierwszej potrzeby. Tymczasem u nas alkohol jest rozpowszechniony jak masło, bułki czy mleko. To chore.

Jak rozpoznać, że jest się uzależnionym?

- Często używam metafory ze światłami na drodze. Zielone światło to sytuacja, gdy ktoś gra albo pije w sposób umiarkowany, rzadko, dla przyjemności.

Żółte światło to moment, gdy pojawiają się nieprzyjemne skutki grania lub picia: długi, stres, uszczerbek na zdrowiu, wypadki po alkoholu, konflikty z bliskimi.

Czerwone światło to uzależnienie, czyli stan, w którym nie mogę zrezygnować z grania lub picia. Dzięki terapii z czerwonej fazy można powrócić, ale tylko zachowując abstynencję od grania lub picia. Specjaliści podpowiadają, jak to zrobić, motywują do podjęcia leczenia, uczą, czym zapełnić pustkę po alkoholu czy hazardzie. Z żółtej fazy można wrócić do fazy zielonej i ponownie korzystać z używek w sposób umiarkowany.

*Ewa Woydyłło jest psychologiem i terapeutką uzależnień, autorką wielu książek o tematyce psychologicznej. Pracuje w Ośrodku Terapii Uzależnień w Warszawie oraz kieruje regionalnym programem antyuzależnieniowym Fundacji Batorego

Zostań fanem serwisu Wyborcza.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet na swoją stronę.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':