http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Filmowcy z ABW

knysz, w
2009-10-29, ostatnia aktualizacja 2009-10-29 07:22

- Dlaczego ABW po śmierci Barbary Blidy przestała filmować zatrzymania? - pytali wczoraj posłowie komisji śledczej. - Bo ludzie byli w szoku - odparł b. wiceszef ABW płk Marek Wachnik.

Dom Barbary Blidy po jej samobójstwie
Fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI / AG
Dom Barbary Blidy po jej samobójstwie
W czasie gdy ABW usiłowała zatrzymać b. posłankę SLD (zastrzeliła się 25 kwietnia 2007 r.), Wachnik nadzorował delegatury Agencji w całym kraju. Ale posłom komisji oświadczył wczoraj, że do śmierci Blidy nic nie wiedział o sprawie.

Zeznał, że działania ABW wokół Blidy nadzorował bezpośrednio Bogdan Święczkowski, szef Agencji i jeden z najbliższych współpracowników ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Ze Święczkowskim szczegóły operacji uzgadniał dyrektor delegatury ABW w Katowicach Rafał Śliwiński.

- Może mieli lepsze porozumienie, obaj byli przecież prokuratorami. Mieliśmy ze Święczkowskim wspólny sekretariat. Śliwiński [gdy przyjeżdżał do centrali] skręcał w lewo (czyli do Święczkowskiego), a nie w prawo - opisywał z uśmiechem Wachnik.

Płk Wachnik był za to autorem przekazanej delegaturom instrukcji medialnej z 23 listopada 2006 r. (niedawno opisywała ją "Gazeta"). Nakazywał w niej, by - dla "usprawnienia polityki medialnej ABW" - z tygodniowym wyprzedzeniem powiadamiano go o planowanych działaniach ABW wobec osób pełniących kiedyś i obecnie funkcje publiczne.

Czy chodziło o to, by wybranym mediom wcześniej przekazywać informacje o akcjach przeciwko przeciwnikom politycznym władzy? - pytali posłowie.

- Nic podobnego. Chcieliśmy być przygotowani, gdyby media pytały o poszczególne operacje - przekonywał Wachnik.

Nie widział też nic dziwnego w rozkazie szefa ABW Witolda Marczuka z kwietnia 2006 roku nakazującym filmowanie zatrzymań. - Ten rozkaz tylko usankcjonował praktykę filmowania od dawna stosowaną w ABW i w innych służbach - stwierdził świadek. - Jestem w służbach od 1991 r., przeżyłem wiele ekip, ich zapotrzebowania były bardzo podobne.

Posłowie indagowali Wachnika, dlaczego delegatura w Katowicach nie powiadomiła go o akcji w domu Blidy. - Widocznie uznali, że jeśli o sprawie wie szef, to wystarczy - mówił Wachnik, znów tajemniczo się uśmiechając.

Dociskany przez posłów w końcu przyznał, że nadzorował wszystkie delegatury Agencji z wyjątkiem katowickiej, bo właśnie z katowickiej prokuratury wywodził się Święczkowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 30 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':