- Jej babcia nie mogłaby sobie wyobrazić, by kobieta kierowała parafią, a ona będzie kierować całym Kościołem - pisze niemiecka prasa. Jest pierwszą kobietą, która została zwierzchnikiem niemieckich ewangelików, ale za Odrą nie budzi to już kontrowersji. Synod Kościoła ewangelickiego poparł jej kandydaturę miażdżącą większością głosów.
Jej wybór to nie tylko efekt wielkiej popularności, ale też znak, że w Kościele zaszła spora zmiana. Prawie co czwarty ewangelicki duchowny jest kobietą, a liczba kobiet pastorów przekroczyła 6 tys.
Kässmann pastorem została w 1985 r. Po studiach teologicznych objęła jedną z parafii pod Kassel w zachodnich Niemczech, ale gdy 14 lat później wybrano ją na biskupa Hanoweru, wierni protestowali pod kościołami. Choć pod koniec lat 90. była drugą już kobietą biskupem dla wielu wiernych było to nie do zaakceptowania.
Kobiety w Niemczech powoływano na pastorów od końca lat 50. (wcześniej krótko pełniły te funkcje w czasie wojny), ale w wielu częściach kraju nie podobało się to. Jeszcze niedawno w Bawarii ewangelicki duchowny mógł odmówić współpracy z kobietą pastorem.
- To był krok w kierunku normalności. Na szczęście dziś ludzie poprzez mnie identyfikują się z Kościołem. Kobieta pastor stała się czymś oczywistym - mówi pani biskup.
Sprawdziła się jako administrator parafii i biskup Hanoweru. Zasłynęła też jako kaznodzieja - do kościołów, gdzie wygłasza kazania, zawsze walą tłumy.
- Wielkie kościelne zjazdy będzie prowadzić jak gwiazda popkultury - pisze "Die Zeit". Chodzi o to, że w Kościele ewangelickim nie ma wielu tak charyzmatycznych duchownych jak Kässmann. Jej popularność bierze się też stąd, że jest samotną kobietą z czwórką dzieci -
Niemcy trzymali za nią kciuki, gdy walczyła z rakiem piersi. A hanowerscy ewangelicy stanęli za nią murem, gdy dwa lata temu rozwiodła się z mężem i rada diecezji chciała ją za to odwołać ze stanowiska.
Biskup Kässmann ma przydomek "uśmiechniętej twarzy" Kościoła ewangelickiego, a także jak żaden inny duchowny w Niemczech status celebrytki. Pisze o niej kolorowa prasa, jest gościem telewizyjnych talk-show. Biskup udało się uczynić z mediów swoje narzędzie - w wywiadach udzielanych najważniejszym gazetom mówi o potrzebie powrotu do chrześcijańskich wartości i walce z konsumpcyjnym stylem życia. - Słowo "pobożny" nie powinno kojarzyć się źle - mówiła rok temu "Spieglowi". Domagała się np., by w wychowaniu młodzieży większą rolę odgrywała modlitwa i Biblia.
Zdaniem "Die Zeit" pod jej rządami
Kościół zbliży się do partii zielonych. Kässmann mówi o rozbrojeniu, pokoju i sprawiedliwości społecznej. Nie unika tematu nowoczesnej polityki prorodzinnej. W kazaniach porusza nawet temat walki z ociepleniem klimatu. Głównym celem biskup Kässmann będzie powstrzymanie kryzysu, który przeżywa liczący 25 mln ludzi Kościół. Tylko w zeszłym roku odeszło z niego 180 tys. wiernych, a wpływy z podatku kościelnego spadły o 5 proc.