Daood Gilani i Tahawwur Hussain Rana, obaj prawie 50-letni, poznali się 30 lat temu w szkole wojskowej w Pakistanie, potem obaj wyemigrowali do Ameryki Północnej. Pierwszy został obywatelem
USA, drugi - Kanady. Ostatnio obaj prowadzili interesy w Chicago, Gilani trzy lata temu zmienił nazwisko na David Coleman Headley.
Od co najmniej roku obaj przygotowywali zamach na gazetę "Jyllands-Posten" z Kopenhagi, która w 2005 r. opublikowała karykatury proroka Mahometa m.in. z turbanem w kształcie bomby. Wywołało to gwałtowne protesty w świecie islamskim, w atakach na ambasady duńskie i demonstracjach zginęło kilkanaście osób.
Gilani dwa razy wybrał się do redakcji dziennika w Kopenhadze, zrobił filmy
wideo budynku i rozmawiał w biurze ogłoszeń, mówiąc, że chce zamieścić w gazecie reklamy. Początkowo spiskowcy chcieli wysadzić redakcję "Jyllands-Posten" w powietrze, potem "tylko" zabić jego redaktora i karykaturzystę.
Gilani podróżował też do Pakistanu, gdzie spotykał się z Ilią Kaszmirim, jednym z najbardziej poszukiwanych terrorystów pakistańskich powiązanym z Al-Kaidą. Plan ataków w Kopenhadze nazwali "Projekt Myszki Miki".
FBI aresztowała obu mieszkańców Chicago w ostatnich trzech tygodniach. Rana, który miał agencję turystyczną i pomagał Gilaniemu organizować
podróże, pierwszy raz stanął wczoraj przed sądem. Grozi mu 15 lat więzienia, jego kompanowi - dożywocie. Prokuratura w Danii podała, że w tej sprawie możliwe są kolejne aresztowania.
To już piąty spisek terrorystów powiązanych z Al-Kaidą albo takich, którzy chcieli z nią nawiązać kontakt wykryty w ostatnich trzech miesiącach w USA. We wrześniu w odstępie kilku dni aresztowano 19-letniego Jordańczyka, który w Dallas chciał wysadzić w powietrze wieżowiec, oraz 24-letniego Pakistańczyka pracującego na lotnisku w Denver, który - jak twierdzi FBI - przygotowywał zamach na metro w Nowym Jorku. Tę ostatnią sprawę władze USA uważają za "najpoważniejszy spisek na amerykańskiej ziemi od 11 września 2001 r.".