http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk strzela z automatu

Rafał Zasuń, Renata Grochal
2009-10-28, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 00:22

Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych skarży się do Brukseli na polski rząd, który jej zdaniem nową ustawą o grach hazardowych łamie unijne przepisy
Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych skarży się do Brukseli na polski rząd, który jej zdaniem nową ustawą o grach hazardowych łamie unijne przepisy
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Rząd wypowiada wojnę branży hazardowej. W ciągu pięciu lat z barów, centrów handlowych i ze stacji benzynowych mają zniknąć automaty do gry. - Chcemy uchronić zwłaszcza polską młodzież przed uzależnieniami - ogłosił premier Donald Tusk

SERWISY

Przekaz Tuska do branży hazardowej jest jasny: nie da się was ucywilizować, ciągle stwarzacie problemy, psujecie polityków. No to was zlikwidujemy.
Czy ta ostra zagrywka wyprowadzi premiera i PO z defensywy, w której tkwi od czasu wybuchu afery z działaczami PO w roli głównej? To możliwe - komentuje Wojciech Czuchnowski



Dla branży hazardowej to rewolucja. Legalne automaty, na których można było wygrać do 45 zł, istniały zaledwie od 2004 r. Ale od tego czasu trwa boom - dziś jest ich ok. 48 tys. Stoją wszędzie - w centrach handlowych, barach, a nawet w kioskach i sklepach spożywczych. Spore dochody ciągnął z automatów fiskus - w 2008 r. ponad 400 mln zł. Wczoraj rząd zdecydował się położyć temu kres. Założenia do nowej ustawy o grach oznaczają, że automaty muszą zostać usunięte w ciągu pięciu lat. Skąd ten radykalny ruch?

Tusk wyjaśnił, że decyzje mają związek z ujawnieniem stenogramów podsłuchanych przez CBA rozmów byłego już szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego z hazardowym biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem. Chlebowski mówił Sobiesiakowi, że "na 90 proc. załatwi" mu korzystny kształt ustawy o grach.

W efekcie w Platformie nastąpiło trzęsienie ziemi - posady stracili Chlebowski, minister sportu Mirosław Drzewiecki i wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld, a szef MSWiA Grzegorz Schetyna został przesunięty na szefa klubu PO.

- Słynny telefon miał wpływ na nasze myślenie - przyznał premier. Ale ważniejsze jego zdaniem są powody społeczne. - Hazard, szczególnie w tej najtwardszej wersji, która grozi uzależnieniem głównie młodych ludzi, a często także dzieci, chcemy ograniczyć, a jeśli to możliwe - wyplenić - mówił Tusk.

- Według danych resortu finansów w krajach, w których automaty są legalne, liczba uzależnionych od nich graczy sięga 2 proc., a wśród młodzieży - nawet 5 proc. - tłumaczy "Gazecie" wiceminister finansów Jacek Kapica.

Na zwinięcie interesu automaciarze dostali pięć lat. Wtedy wygaśnie ostatnie zezwolenie na wstawianie automatów. Nowe nie będą wydawane. - Chcemy uniknąć zaskarżenia ustawy do Trybunały Konstytucyjnego - tłumaczył Tusk.

Polska będzie trzecim - po Rosji i Ukrainie - krajem, który w ciągu ostatnich dwóch lat zdecydował się ostro uderzyć w hazard.

Zanim automaty znikną, zapłacą jeszcze fiskusowi słoną daninę. Dziś podatek od automatów wynosi 180 euro miesięcznie, po zmianie ustawy wzrośnie o ponad 250 proc. - do 2 tys. zł miesięcznie. Ale rząd nawet niespecjalnie liczy na jakieś kokosy. - Część automatów może zostać usunięta, zanim minie ustawowych pięć lat - mówi Kapica.

Rząd zrezygnował z pomysłu objęcia automatów monopolem państwa. Kluczowym zadaniem nie jest zwiększanie dochodów budżetu, lecz uchronienie przed hazardem ludzi młodych - stwierdził premier.

To nie koniec restrykcji. Rząd chce też wydać wojnę hazardowi w internecie. Dziś jest on w Polsce nielegalny, ale państwo nie ma narzędzi, by z nim walczyć, jeśli serwery są za granicą. Hazardowe strony internetowe, legalne w niektórych krajach Unii Europejskiej, odwiedza wg Polskich Badań Internetu miesięcznie ok. 2 mln osób. Liczba graczy, czyli tych, którzy stale obstawiają w sieci, wg szacunków firm tej branży sięga kilkuset tysięcy. Niedawno pewien warszawiak wygrał w internetowym kasynie 1,2 mln dol. Teraz to się ma skończyć.

- Ustawa zobowiąże operatorów internetowych do blokowania stron z hazardem, a banki będą informować, kto przelewa pieniądze na konta hazardowych firm. To umożliwi karanie graczy grzywnami - tłumaczy Kapica.

Tusk zaapelował do parlamentu, aby projekt przyjął praktycznie przez aklamację - bez zgłaszania poprawek.

Posłowie są ostrożni. - Chcemy najpierw poznać opinię ekspertów, jakie będą straty wpływów do budżetu. Propozycja premiera to krok w dobrą stronę. Ale nie bardzo wiem, czy tak radykalnymi ograniczeniami osiągniemy zamierzony cel - mówi "Gazecie" szef klubu PSL Stanisław Żelichowski. - Jesteśmy zgodni w Sejmie, że należy ograniczyć liczbę automatów. Ale trzeba to zrobić tak, żeby hazard nie zszedł do szarej strefy. Bo jeśli wprowadzi się prohibicję i podniesie cenę alkoholu, to wzrośnie produkcja bimbru - dodaje.

- Chcemy najpierw zobaczyć projekty ustawy, bo diabeł tkwi w szczegółach. Premier zapowiadał już kastrację pedofilów i do dziś jej nie ma - przypomina wicemarszałek Sejmu i wiceszef klubu SLD Jerzy Szmajdziński. On także boi się, że automaty uciekną w szarą strefę.

- Przestrzegam polityków i dziennikarzy przed taką argumentacją - odpowiadał Tusk. A Kapica twierdził, że resort finansów ma dość sił i środków, żeby walczyć z nielegalnymi automatami.

Czy e-hazard można zablokować? Zapraszamy do dyskusji



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':