http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Janusz Palikot: Dam radę, potrafię być pod kimś

rozmawiała Renata Grochal
2009-10-28, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 00:02

Wiceszef klubu PO Janusz Palikot zaprosi do komisji "Przyjazne państwo" Adama Szejnfelda, który odszedł z rządu w związku ze sprawą hazardowego lobbingu. - Poprawimy projekt jednego okienka - mówi Palikot

Janusz Palikot znów obiecuje politykę na serio
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Janusz Palikot znów obiecuje politykę na serio
Renata Grochal: Obarcza pan szefa klubu PiS Przemysława Gosiewskiego winą za to, że pod rządami PiS z ustawy o grach zniknął zapis o dopłatach. Jakie pan ma dowody?

Janusz Palikot : - Na razie nie mam. Twierdzę, że sprawę trzeba wyjaśnić. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy stoi za tym Przemysław Gosiewski, czy ktoś inny. Potrzebne są konfrontacje ówczesnej minister finansów Zyty Gilowskiej z Gosiewskim, Gilowskiej z Jarosławem Kaczyńskim, Gosiewskiego z Kaczyńskim, może jeszcze innych osób. Dziś wiemy, że w resorcie finansów powstał projekt ustawy o grach liczący 31 stron, w którym był zapis o dopłatach. 15 maja 2007 r. projekt wpłynął do kancelarii premiera. Szefem komitetu stałego, koordynującego prace legislacyjne, był Gosiewski. Między 15 a 21 maja z Rady Ministrów wyszedł projekt ustawy liczący jedną stronę, bez dopłat.

Przemysław Gosiewski twierdzi, że projektu o dopłatach nie zdążono uchwalić, bo były przyspieszone wybory. Ale to mało prawdopodobne, bo projekt był w maju, a wybory w październiku.

Nie wiemy, czy dokument z Ministerstwa Finansów zakopano w komitecie stałym, żeby spacyfikować Gilowską, czy został przygotowany nowy jednostronicowy projekt, który skierowano do Sejmu. Wystąpiliśmy do Ministerstwa Finansów o dokumenty, żeby to wyjaśnić.

To może trzeba było poczekać na dokumenty, zamiast mówić działaczom młodzieżówki PO: "Weźcie świńskie łby i idźcie do biur PiS z kartką - Gosiewski, oddaj miliard złotych"?

- Gosiewski jest dobrym adresatem pytania, co się stało z zapisem o dopłatach. Wiele tropów do niego prowadzi, bo to on odpowiadał za prace legislacyjne jako szef komitetu stałego Rady Ministrów. Ten świński ryj miał być symbolem świńskiego numeru, jaki próbuje nam wyciąć PiS, ogłaszając aferę hazardową.

Wydaje się mało prawdopodobne, że pod obrady komitetu stałego wchodzi ustawa o grach, Zyta Gilowska na konferencji ogłasza sukces, że znalazła pieniądze na stadion narodowy, a Gosiewski nic o tym nie wie.

Politycy PO mówią, że został pan wiceszefem klubu, żeby pana spacyfikować. Trudniej będzie panu krytykować Tuska i Schetynę.

- Wiem, że tracę luksusową pozycję recenzenta. Dotychczas nie brałem udziału w podejmowaniu decyzji, mogłem pozwalać sobie na więcej. Ale gdy słyszę, że jestem żołnierzem Schetyny, wciąż budzi się we mnie przekora.

I żeby pokazać, że nie został pan do końca spacyfikowany, pisze pan na blogu, że myślał, "iż raczej okaże się, że Jarosław Kaczyński jest hetero, Mariusz Kamiński jest propaństwowcem, a Lech Kaczyński abstynentem, niż że pan zostanie wiceszefem klubu"?

- Jeszcze budzą się we mnie mechanizmy obronne. Ale uważam, że Platforma potrzebuje mnie we władzach klubu. Dlatego nie mogłem postąpić jak Jarosław Gowin i zostać z boku. Przyjąłem propozycję. Przechodzę na pozycje merytoryczne.

Ktoś jeszcze w to wierzy? Kiedyś mówił mi pan, że kontrowersyjne zachowania mają służyć wypromowaniu marki Palikot i jak się pan wypromuje, to się pan weźmie za poważną pracę...

- Dziś przedstawię projekt ustawy dotyczący autocertyfikacji, żeby urzędy nie mogły żądać od Polaków dodatkowych dokumentów z innych urzędów, np. aktów urodzenia, gdy staramy się o paszport. Wystarczy poświadczenie. To ułatwi Polakom życie. Co tydzień będę przedstawiał kolejne projekty.

Miał pan dwa lata, żeby załatwić słynne - obiecane przez PO - jedno okienko dla przedsiębiorców. Ale zamiast tego wolał pan zajmować się orientacją seksualną Kaczyńskiego i prezydentem.

- Projektem miał zajmować się Adam Szejnfeld w Ministerstwie Gospodarki, a nie ja w komisji "Przyjazne państwo". Ponieważ projekt Szejnfelda okazał się rozczarowaniem, zaproszę go do komisji "Przyjazne państwo", żebyśmy razem go poprawili.

Posłom chyba nie bardzo podoba się pański styl, skoro dostał pan najmniej głosów z kandydatów na wiceszefów klubu.

- Dostałem 157 głosów, tych, co byli za, było więcej niż przeciwnych. Oponentów będę starał się przekonać.

Jak pan wyobraża sobie współpracę z Grzegorzem Schetyną? Dwa tygodnie temu namawiał pan posłów, żeby głosowali przeciw niemu w wyborach na szefa klubu PO.

- Przeprowadziliśmy męską rozmowę. Będziemy współpracować.

Teraz pańskim wrogiem będzie Jarosław Gowin, którego nazwał pan „bezbarwnym Gowinem”?

- Szkoda czasu na spory wewnętrzne. Jest spektakularny atak PiS i Mariusza Kamińskiego i tym powinniśmy się zajmować: Putrą, Gosiewskim, Kamińskim, tymi, którzy niszczą Polskę.

Schetyna powtarza, że polityka to gra zespołowa. A pan do tej pory robił teatr jednego aktora. Da się to pogodzić?

- Muszę nauczyć się gry zespołowej. Dam radę. Zresztą, pracowałem w zespołach, byłem zastępcą Henryki Bochniarz w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan", pisałem prace naukowe u utytułowanych kobiet. Potrafię być pod kimś, nie muszę być nad kimś.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':