http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy e-hazard można zablokować? Zapraszamy do dyskusji

jks
2009-10-27, ostatnia aktualizacja 2009-10-27 18:55

Rząd zamierza uniemożliwić dostęp polskim internautom do wirtualnych kasyn i innych serwisów hazardowych. Jak? Czy to w ogóle jest możliwe? Według Polskich Badań Internetu z serwisów takich korzysta miesięcznie dwa miliony internautów.

SERWISY
Premier Donald Tusk ogłosił we wtorek rządowy plan walki z hazardem. Jego elementem ma być też zakaz gier w internecie. Już dziś obowiązuje on w Polsce. Żaden polski podmiot nie ma licencji na hazard w sieci. Internauci masowo obstawiają (przegrywają i wygrywają) w polskojęzycznych serwisach umieszczonych poza naszym krajem, głównie na Malcie.

W internetowych kasynach gra miesięcznie ponad 2 mln osób, to ponad 12 proc. polskich internautów. Średnio każdy z nich wykonuje miesięcznie 40 odsłon - oznacza to, że nie są to wizyty okazjonalne. To masowa, a dla wielu Polaków, nałogowa rozrywka.

Pomysł odcięcia polskich internautów od internetowego hazardu jest nieoczekiwany. Wcześniej ministerstwo finansów chciało tę gałąź hazardu raczej legalizować. W kwietniu 2008 roku tenże sam wiceminister Kapica mówił: "Ministerstwo Finansów chce zalegalizować organizowanie gier hazardowych przez internet. Chcemy uwolnić hazard w internecie, ponieważ ludzie i tak grają; nie jesteśmy w stanie zamknąć tego rynku. Chcemy, żeby budżet pobierał z tego tytułu podatki" - powiedział Kapica. Według niego, takie zmiany wymagają notyfikacji Komisji Europejskiej. Dodał, że w drugiej połowie 2008 roku resort przygotuje projekt zmian w ustawie o grach losowych, zawierający takie rozwiązania i prześle go do notyfikacji Komisji.

Jak teraz rząd zamierza zablokować nam dostęp do zagranicznych kasyn internetowych?

Według odpowiedzialnego za podatki od gier słynnego wiceministra finansów Jacka Kapicy rząd zamierza "monitorować połączenia internetowe między polskim dostawcami internetu (providerami) i zagranicznymi serwisami prowadzącymi gry".

Jak twierdzi Kapica, rząd zamierza także monitorować przelewy wchodzące i wychodzące z kont bankowych internautów. Na razie brzmi to szokująco. Zważywszy, że premier mówi o projekcie 5-letnim, zostało jeszcze czas na szczegóły.

Oto pierwsze pytania jakie się nasuwają w tej sprawie

1. Na jakiej podstawie prawnej będę monitorowane połączenia internetowe?

2. Czy monitorowani będą wszyscy czy tylko "podejrzani"?

3. Kto sfinansuje monitoring milionów ludzi? Rząd? Prowiderzy www? Internauci?

4. Obecnie podsłuchiwać można konkretną osobę. Czy monitoring nie będzie sposobem na e-podsłuchiwanie wszystkich internautów zawsze?

5. W jaki sposób będą monitorowane przelewy i w oparciu o jakie przepisy? Czy monitorowani będą wszyscy? Jakie przelewy będą podejrzane?



Zapraszamy do wpisywania kolejnych pytań i dyskusję w tej sprawie

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl





Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

FBI prześwietliło Jobsa

W 1991 roku administracja prezydenta George'a Busha seniora rozważała zatrudnienie Steve'a Jobsa. FBI sprawdziło wtedy dokładnie Jobsa, a teraz upubliczniło tamte informacje

Obama walczy o pigułkę

Nawet niektórzy demokraci nie zgadzają się z rozporządzeniem prezydenta Baracka Obamy, które zmusza pracodawców do zapewnienia pracownikom darmowej antykoncepcji

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy