30-letni Kang Dong-rim przez zasieki z drutu kolczastego i pola minowe przedarł się do Korei Północnej, jednego z ostatnich na świecie komunistycznych skansenów. Kang przysięga, że marzył o tym od lat. Jego krewni wspominają, że już wcześniej próbował dostać się do kraju rządzonego przez Kim Dżong Ila. Kang, niegdyś pracownik w fabryce Samsunga, mieszkał ostatnio na własnej świńskiej farmie. Jak podaje północnokoreańska agencja KCNA, ostatni podobny przypadek zdarzył się w 2005 r. W odwrotnym kierunku ucieczek próbuje co roku tysiące osób.
Źródło: Gazeta Wyborcza