"Straciłem wiarę i zrozumienie dla strategicznych celów
USA w Afganistanie, mam wątpliwości co do obecnej strategii, a także tej, jaką zamierzamy przyjąć" - napisał Hoh w liście z dymisją do Departamentu Stanu. - "Nie jestem pacyfistą, który upalony ziołem nawołuje, żeby wszyscy się miłowali, ale tu w Afganistanie nikt nas nie chce, a nasza obecność staje się tylko przyczyną jeszcze większej wojny. Jak niegdyś Sowieci próbujemy zaprowadzić w Afganistanie porządki i ideologię, których nikt tu nie zna ani sobie nie życzy".
Dymisja ekskapitana wywołała popłoch w Waszyngtonie. Biały Dom obawia się, by dawny żołnierz piechoty morskiej, bohater wojny irackiej, nie stał się sztandarem antywojennego ruchu.
Po służbie w Iraku Hoh zgłosił się do pracy w Departamencie Stanu i jako dyplomata został skierowany do prowincji Zabul na afgańskim południu. W odpowiedzi na złożoną listownie dymisję ambasador USA w Kabulu, eksgenerał Karl Eikenberry, zaproponował mu ważniejszą i lepiej płatną posadę w ambasadzie w Kabulu.
Hoh odmówił. Wtedy posadę w Waszyngtonie zaproponował mu sam Richard Holbrooke, specjalny wysłannik prezydenta USA do Afganistanu i Pakistanu. Przekonał on kapitana, że jeśli nie podoba mu się amerykańska polityka w Afganistanie, przyjmując u niego pracę, będzie mógł ją zmienić. Początkowo Hoh się zgadzał, ale tydzień później znów napisał podanie o zwolnienie.