Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
O Chlebowskim - pośle z Dolnego Śląska - dyskutowała wczoraj rada regionu dolnośląskiego Platformy. Ale Chlebowski ją uprzedził - jeszcze przed posiedzeniem rozesłał do mediów oświadczenie, że "w obliczu nagonki politycznej rozpętanej przez służbę specjalną" zawiesza członkostwo w partii i klubie PO do czasu zakończenia prac komisji śledczej (ma być powołana w przyszłym tygodniu). Podkreślił, że z powodu "nieustannych ataków" na niego najbardziej cierpi jego rodzina.
Według CBA Chlebowski i były minister sportu
Mirosław Drzewiecki podczas prac nad ustawą o grach lobbowali za przepisami korzystnymi dla branży hazardowej, m.in. za wycofaniem z projektu ustawy zapisu o tzw. dopłatach (Drzewiecki wysłał do resortu finansów wniosek o ich skreślenie, ale później się z tego wycofał). Chlebowski, zawieszając członkostwo, przekonywał, że dowiedzie niewinności przed komisją i wymiarem sprawiedliwości. I że kierowały nim "uczciwość, pracowitość i całkowite oddanie interesom ojczyzny".
Reakcje w partii były skrajne. - To wyznaczenie zawyżonych standardów - mówił marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
- Już dawno powinien był to zrobić - mówi nam wrocławski senator PO Władysław Sidorowicz. - Zaszkodził nie tylko sobie, nam i partii, ale całej klasie politycznej. Już dawno temu mówiłem, że nie jest osobą, której tak szybko można powierzać ważne stanowiska.
- Chlebowski może być stawiany za wzór dla takich ludzi jak politycy
PiS Adam Lipiński, Bolesław Piecha czy b. szef CBA
Mariusz Kamiński. Został surowo ukarany, pozbywając się ważnych funkcji w partii i klubie - mówi nam nowy wiceszef klubu
Janusz Palikot. PiS długo nie czekał z komentarzem. - Politycy PO zamieszani w aferę hazardową powinni zostać usunięci z partii - mówił na konferencji prasowej prezes Jarosław Kaczyński. - Donald Tusk, który znalazł się w kręgu podejrzeń, powinien stracić stanowisko. Standardy działania premiera to standardy z republik bananowych.
Wicemarszałek Niesiołowski: - Prezes PiS, który nie wyrzucił Lipińskiego za rozmowy z Renatą Beger w 2006 r., nie ma moralnego prawa nas oceniać.
Wczoraj nikt nie wspomniał za to o Mirosławie Drzewieckim. Politycy PO pytani przez "Gazetę", czy on także powinien się zawiesić, bronią byłego ministra sportu. - Ze stenogramów jasno wynika, że biznesmeni skarżyli się, iż "Miro nie daje wsparcia". Nie ma powodów, żeby go zawieszać - przekonuje Niesiołowski.
Palikot: - Sytuacja Drzewieckiego jest dużo bardziej skomplikowana. Poza dwuznacznym pismem, co do którego Drzewiecki poniósł odpowiedzialność, nie ma niczego, co pozwoliłoby surowiej go ukarać.
Jarosław Gowin z zarządu krajowego PO: - Nie ma twardych dowodów, że Drzewiecki wpływał na zmianę ustawy hazardowej. Zgłosił wniosek o wycofanie dopłat, bo został zmanipulowany przez współpracowników.
Rada regionu łódzkiego nie zamierza na razie zająć się sprawą Drzewieckiego (posłuje z Łodzi). - Nie było takiego wniosku. Na miejscu Drzewieckiego zawiesiłbym członkostwo w klubie i partii. Ale to on musi zdecydować, czy jego zachowanie było naganne i czy naraził dobre imię PO - mówi nam szef łódzkiej Platformy Andrzej Biernat.
Z Drzewieckim nie udało nam się wczoraj skontaktować.