http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Wiadomości" znów dobre dla PiS

Agnieszka Kublik
2009-10-27, ostatnia aktualizacja 2009-10-27 08:51

Mają pomóc Lechowi Kaczyńskiemu w wygraniu wyborów prezydenckich. To cel, który uświęca środki, czyli koalicję medialną PiS z postkomunistyczną lewicą

Lech Kaczyński jest pod specjalną ochroną ''Wiadomości'' TVP
Fot. Maciej Swierczynski / AG
Lech Kaczyński jest pod specjalną ochroną ''Wiadomości'' TVP
- Cel jest jeden: gramy na prezydenta, nie może ukazać się żadna informacja, która godziłaby w Lecha Kaczyńskiego - mówi anonimowo (inaczej nie może) dziennikarz "Wiadomości".

Inny dorzuca: - I krytykujemy Tuska za wszystko, co się da, bo Tusk jest najpoważniejszym rywalem Kaczyńskiego. Przedstawienie stanowiska rządu nie jest przy tym obowiązkowe.

PiS właśnie odzyskuje TVP. Po raz pierwszy dokonał skoku na media publiczne wiosną 2006 r. (razem z LPR i Samoobroną). Wtedy telewizja publiczna miała za zadanie wspieranie budowy IV RP. Gdy jesienią 2007 r. rząd Jarosława Kaczyńskiego był zagrożony, telewizja usiłowała nie dopuścić do zwycięstwa wyborczego PO. Nie udało się.

- Teraz ludzie braci Kaczyńskich walczą o coś ważniejszego, o swoje "być lub nie być" w polityce - mówi nam jeden z dyrektorów na Woronicza, który na co dzień obserwuje, jak PiS odzyskuje TVP. - Porażka Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich może zmieść tę partię ze sceny, a na pewno zepchnąć ją na margines.

To właśnie dlatego PiS latem tego roku zrobił desperacki krok i zawarł sojusz z postkomunistyczną lewicą oraz ludźmi kojarzonymi z aferą Rywina (Włodzimierz Czarzasty, Robert Kwiatkowski). - Bo ta koalicja to była jedyna szansa, by PiS wrócił na Woronicza. I zawalczył o drugą kadencję dla Kaczyńskiego. I trzeba przyznać, że potrafi szansę wykorzystać. Na razie realnej władzy na Woronicza ma więcej niż lewica.

"Wiadomości", główny program informacyjny, ogląda średnio ok. 4-5 mln Polaków (niedawny rekord to 6 mln). Dziennikiem kieruje Jacek Karnowski, ideowo bliski braciom Kaczyńskim.

Politycy mówią, że kto ma TVP, ten nie wygrywa wyborów, ale to nie do końca prawa. Gdy Aleksander Kwaśniewski został prezydentem w 2000 r., a SLD wygrało wybory parlamentarne w 2001 r., telewizją zarządzał związany z lewicą Robert Kwiatkowski. Dziennikarze TVP pamiętają, że gdy rządził AWS, w "Wiadomościach" powstał zespół, który monitorował nawet przypadek, kiedy karetka pogotowia nie dojechała na czas do chorego.

- To miał być dowód na fatalnie wprowadzoną reformę zdrowia - mówi jeden z reporterów "Wiadomości". - Było to dorabianie "gęby" nieudaczników rządowi Jerzego Buzka.

I teraz z tych doświadczeń korzystają "Wiadomości".- Rozdmuchujemy każdą drobną informację, która jest niekorzystna dla rządu - opowiadał jeden z reporterów. - Np. był u nas długi materiał, że Tuskowi grozi Trybunał Stanu za odwołanie szefa CBA bez pisemnej opinii prezydenta, choć już wcześniej Kancelaria Prezydenta i liderzy PiS się z tego wycofali. Innym razem w relacji z procesu Beaty Sawickiej był komentarz, że CBA może stosować różne metody operacyjne, żeby osiągnąć cel, a kobiety czasami płaczą.

Z drugiej strony "Wiadomości" "chuchają i dmuchają" na prezydenta. - Gdy wybuchła tzw. afera stoczniowa, media podały, że prezydencki minister Robert Draba miał kontakt z handlarzem bronią Libańczykiem Abdulem El-Assirem. U nas to się nie ukazało - mówi dziennikarz "Wiadomości".

Politycznymi tematami, a właściwie wszystkimi najważniejszymi zajmuje się szóstka reporterów, których Karnowski ściągnął z "Panoramy" (był do niedawna jej szefem). - Tylko dwóch z nich nie pracowało z nim wcześniej w telewizji Puls, która miała propisowskie odchylenie - podkreśla nasz rozmówca.

Tzw. starzy reporterzy nie są dopuszczani do anteny. Chodzi o to, by sami odeszli z TVP, bo zarabiają w zależności od tego, ile ich materiałów zostanie wyemitowanych. Od kiedy Karnowski szefuje „Wiadomościom”, robią najwyżej kilka materiałów na tydzień. Wyżyć się za to nie da. A nowi mają stałe pensje (podobno ok. 14 tys. zł). Dostają tyle bez względu na liczbę materiałów. O tym, że tylko „szóstka z »Panoramy «” przygotowuje najważniejsze informacje, decyduje sam Karnowski.

- Kiedy raz okazało się, że komuś innemu przydzielono temat, Karnowski walnął pięścią w stół i krzyczał: "Moi mają robić!" - opowiada jeden z reporterów.

Karnowski instruuje, jak mają wyglądać materiały? Jaka ma być teza? - pytam.

- Nie musi, jego ludzie wiedzą, co i jak mają robić. To klasyczna autocenzura.

- Wiele już przeżyliśmy, były różne ekipy polityczne, różne partyjne interesy, ale wydaje nam się, że teraz jest najgorzej - mówi nam jeden z tzw. starych reporterów. - Chęć wygrania wyborów prezydenckich jest przeogromna.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 53 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    70 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':