Agata Kondzińska: Jest uchwała o pana odwołaniu. Pan mówi: bezprawna. Paweł Piskorski, szef Stronnictwa Demokratycznego: - Aż mi głupio wdawać się w tego typu dyskusje, bo są to niepoważni ludzie.
Ale są w SD, którym pan kieruje. - To prawda, ale to wcale nie oznacza, że styl tej dyskusji mi odpowiada. Chcę powiedzieć, że zebranie, które oni prowadzili było nieformalne, bo nie było kworum. Na Sali było 35 osób, z czego ośmiu zawieszonych uchwałą zarządu głównego.
Oni mówią, że 35 osób to się pod uchwałą w sprawie pana odwołania podpisało, a na Sali było ponad 50 osób. - Kłamią. Kiedy rozpoczynano obrady, to było przed wyjściem tej grupy [Piskorski wraz z zarządem głównym wyszli], a kworum liczy się w momencie głosowania. Wszystkie uchwały, które zapadły są nieważne, nie mają żadnej mocy prawnej.
Jednak do próby sił doszło. - To jest absolutnie skandaliczne zachowanie ze strony tych starych działaczy, którzy tak zareagowali na propozycję wyborów demokratycznych. Bo przecież tematem tej rady naczelnej miało być zwołanie demokratycznych wyborów od klubów, przez powiaty, regiony aż do kongresu krajowego. I oni na to zareagowali paniczną awanturą, po to by zwołać kongres w swoim gronie, które by eliminowało wszystkich nowych członków SD. I te same osoby, ta sama oligarchia, decydowałaby o tym, co się w Stronnictwie dzieje. I na to nie ma zgody. Oni chcą mieć SD na prywatność.
Kim są ci oligarchowie? - To część starych działaczy. Część podkreślam, bo część jest po mojej stronie. To ci, którzy przyzwyczajeni byli, że pieniądze rozdawane były między działaczy, że nikt ich nie rusza z ich budynków. I że nie jest to prawdziwa partia polityczna, tylko takie kółko wzajemnej adoracji.
Zyzman mówi, że stosuje pan niedemokratyczne metody przy powoływaniu szefów struktur regionalnych. Jako przykład podaje zawieszenie rady powiaty w Ostrowcu Świętokrzyskim. - Pan Zyzman kłamie. Czym innym jest mianowanie zarządów, tego moje kompetencje sięgają, a co innego powiatów - tego nie sięgają. Ostrowiec to nie jest moja sprawa. Jest wniosek zarządu regionalnego o rozwiązanie tej struktury. To była kwestia wyłącznie między starym środowiskiem SD.
A zarządy regionalne? - To co innego, od początku mówiłem i z taką intencją został przegłosowany statut partii, że jest oddzielona funkcja przewodniczących regionalnych, na których ma wpływ przewodniczący partii. I w części są to starzy działacze SD, a w części nowi. Natomiast sto procent przewodniczących rad regionalnych to są starzy działacze SD. A wyłączną przesłanką tego, kto zostawał szefem regionu było nie to czy jest ze starego czy nowego SD, ale czy będzie w stanie to robić. I jak to będzie wyglądało. Najważniejsze były kwalifikacje.
Ale jak to jest w proporcjach? - Są trzy regiony, w których nie ma pełnego uzgodnienia w SD: warmińsko-mazurskie, łódzkie i lubuskie. Inne są uzgodnione.
Drugi zarzut starej kadry SD: z mediów dowiadują się o propozycjach programowych - Mówią nieprawdę. Wszyscy oni byli zaproszeni na prezentację Andrzeja Olechowskiego dotyczącą programu społecznego. I przypominam, że są to propozycje, a ostateczny program będzie uchwalany w maju przyszłego roku na kongresie. I jak się panu Zyzmanowi nie podoba, może się włączyć w odpowiedni zespół, może skrytykować i na kongresie może głosować przeciw. A to nie ma nic wspólnego z zatajaniem. Jeśli robimy to na konferencji prasowej, na którą nie tylko dziennikarze są zapraszani, ale oni wszyscy, to jak można mówić o zatajaniu.
Zarzucają, że nie ma biznesplanu na co pójdą pieniądze ze sprzedaży nieruchomości - Prawda jest taka, że oni w ogóle nie chcą sprzedaży tych nieruchomości. Na początku próbowali zasabotować to na posiedzeniu rady w czerwcu, gdy chcieli majątek przekazać fundacji. Zakładali, że wtedy nie zostanie on sprzedany. To dla nich oznaczałoby, że nic się nie zmieni. Pan Zyzman jest klasyczną osobą, która od lat żyje ze Stronnictwa. Najpierw miał etat w centrali partyjnej, ale uznałem, że jest kompletnie nieprzydatny, nic nie potrafi zrobić, to teraz jest zarządzającym budynku w Krakowie. Jest stróżem, pilnuje budynku.