http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Działacze SD nie chcą już Piskorskiego

Renata Grochal
2009-10-25, ostatnia aktualizacja 2009-10-25 21:22

Jest zachwyt, mówi o swojej działalności w SD Paweł Piskorski. Zdjęcie z konferencji pod koniec czerwca
Jest zachwyt, mówi o swojej działalności w SD Paweł Piskorski. Zdjęcie z konferencji pod koniec czerwca
Fot. Krzysztof Miller / AG

Wojna w Stronnictwie Demokratycznym. Starzy działacze chcą odwołać z funkcji szefa partii Pawła Piskorskiego, zarzucając mu wodzowski styl rządzenia i pompowanie kół. - To zamach stanu - mówi Piskorski. Odejść nie zamierza i zawiesza buntowników

Stary zarząd: Piskorski nas zawiódł
Piskorski: Oni chcą mieć SD na prywatność



Na sobotnim posiedzeniu rady naczelnej część starych działaczy SD zgłosiła wniosek o zwołanie na 21 listopada nadzwyczajnego kongresu partii, żeby odwołać Piskorskiego. Wśród inicjatorów buntu jest szef rady naczelnej Stronnictwa Krzysztof Góralczyk. To on w lutym ściągnął Piskorskiego do SD. - Gdybym wiedział, jak to będzie wyglądać, nigdy nie proponowałbym mu przystąpienia do Stronnictwa - żałuje dziś Góralczyk. - Rządzi partią w sposób wodzowski. A przychodząc do SD, oszukał nas. Zapewniał, że jest najbardziej prześwietlonym politykiem w Polsce. A później wyszło na jaw, że prokuratura sprawdza, skąd wziął majątek. Sondaże nie drgnęły, bo ludzie mu nie ufają - dodaje. Prokuratura i CBA prześwietlały wygraną polityka w gdyńskim kasynie sprzed kilkunastu lat (sprawa się przedawniła). Teraz sprawdzają, czy były polityk PO legalnie sprzedał w 1997 roku dzieła sztuki.

Rzecznik rady naczelnej SD Adam Zyzman poinformował, że do sądu partyjnego wpłynął wniosek o zawieszenie Piskorskiego w czynnościach szefa SD. Powód: nie liczy się z demokratycznymi procedurami, czego przykładem są sposoby powoływania prezesów zarządów regionalnych i rozwiązywanie struktur terenowych. W rozmowie z Wyborczą.pl Zyzman dorzucił zarzut o pompowanie kół. - W Krakowie nagle pojawiło się ileś tam kół SD, które praktycznie są fikcyjne. Miałem możliwość sprawdzenia pewnych rzeczy. Okazało się, że dzień w dzień są zebrania tychże nowych kół. Ale nikt na nie nie przychodzi - dowodzi Zyzman.

Piskorski zaprzecza: - Sprawdzałem wszystkie koła. Nie było nic podejrzane. Część starych działaczy nie może uwierzyć, że w kilka miesięcy do Stronnictwa zapisało się 4 tys. osób - przekonuje. - Za wszelką cenę chcą utrzymać władzę w SD. Swoją decyzję ogłosili, gdy mieliśmy rozmawiać o uruchomieniu demokratycznych procedur wyboru władz partii na wszystkich szczeblach. Poza tym w tym tygodniu mieliśmy sprzedać dwie nieruchomości, we Wrocławiu i w Szczecinie, nie wszystkim to się podobało - dodaje Piskorski.

Według Krzysztofa Góralczyka transakcje są zablokowane. - Rada naczelna cofnęła Piskorskiemu pełnomocnictwo na sprzedaż nieruchomości. Jeśli będzie próbował je sprzedać, zajmie się nim sąd - grozi szef rady naczelnej SD.

Piskorski nie rezygnuje. - Nie mogę zawieść ludzi, którzy mi zaufali i zapisali się do Stronnictwa - tłumaczy. Dodaje, że uchwały rady naczelnej są nieważne, bo gdy ze swoimi ludźmi wyszedł z posiedzenia, na sali nie było kworum. Opanowany przez ludzi Piskorskiego zarząd partii zawiesił buntowników za "działanie na szkodę SD". - To była dość nieudolna próba dokonania zamachu stanu - podsumowuje Piskorski.

Ale Góralczyk nie zamierza odpuścić. - Nasze uchwały są ważne. Nieważne są decyzje zarządu, bo zebrał się niezgodnie z procedurami: nie było zawiadomienia o posiedzeniu i porządku obrad.

Konflikt rozgorzał po ośmiu miesiącach sprawowania funkcji szefa SD przez Pawła Piskorskiego. Były polityk PO miał dźwignąć Stronnictwo w sondażach i wprowadzić do politycznej pierwszej ligi. Dzięki sprzedaży partyjnych nieruchomości SD miało pozyskać pieniądze na trzy kolejne kampanie - prezydencką, samorządową (2010) i parlamentarną (2011). Ale na razie partia ma w sondażach 0-2 proc. poparcia. Nie pomogło nawet przyciągnięcie Andrzeja Olechowskiego, który odszedł z PO i stanął na czele rady programowej Stronnictwa. Niewykluczone, że będzie też kandydatem partii na prezydenta. - Andrzej Olechowski jest tak samo zażenowany tym, co się stało, jak ja - powiedział nam Piskorski.

Z Olechowskim nie udało nam się wczoraj porozmawiać. Dziś ma się spotkać z wyborcami w Lublinie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':