http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hazard pod kontrolę

Rozmawiała Renata Grochal
2009-10-26, ostatnia aktualizacja 2009-10-26 08:38

Rząd szykuje restrykcyjną ustawę hazardową. Będzie podwyżka podatku od automatów, gra na nich tylko za okazaniem dowodu osobistego i walka z hazardem internetowym. Założenia nowej ustawy o grach ma przedstawić w tym tygodniu premier

Michał Boni
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Michał Boni


Rozmowa z ministrem Michałem Bonim, szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów i zespołu doradców premiera



Renata Grochal: Rząd ma już gotowe założenia nowej ustawy hazardowej. Na początku października mówił pan, że chcecie zwiększyć podatek od automatów. Czyli słynne dopłaty znikają?

Michał Boni*: Mechanizm podatkowy jest lepszy, dlatego chcemy zwiększyć podatki. A pieniądze z nich uzyskane będą szły w określonych proporcjach na sport i kulturę. Rozważenia wymaga i to, czy nie opodatkować działań do tej pory nieopodatkowanych, np. wideoloterii.

Dziś od każdego automatu płaci się ryczałt w wysokości 180 euro miesięcznie. Wiceminister finansów Jacek Kapica mówił niedawno „Gazecie”, że podatek miałby wzrosnąć o 100 proc., co dałoby ponad 400 milionów rocznie, czyli tyle, ile miały przynieść dopłaty.

- Z analiz wynika, że ryczałt powinien być co najmniej dwukrotnie wyższy, czyli powyżej 360 euro. W tej ustawie nie chodzi jednak tylko o zasilanie budżetu, ale o bardziej fundamentalne rzeczy. Jaki jest wpływ sektora hazardowego na społeczeństwo, efekty uboczne i zagrożenia związane z rozrostem hazardu, szczególnie wobec dzieci i młodzieży.

Premier uważa, że hazard jest niebezpieczny, że nie powinniśmy stwarzać warunków, w których łatwo się od niego uzależnić. Dostępność automatu na przystanku autobusowym czy w kiosku z gazetami jest czymś złym. Myślę, że premier ma w tej sprawie wielu sojuszników. Dane policji potwierdzają, że duża część przestępczości dzieci i młodocianych zaczyna się od kradzieży po to, by mieć pieniądze na gry.

Ale jak ograniczyć liczbę automatów? Będą limity określone liczbą mieszkańców? Dziś mamy ograniczenie, że automaty mogą stać w odległości 100 m od szkoły i kościoła oraz że nie może ich być więcej niż trzy w jednym miejscu.

- To wszystko są przepisy, które regulują poziom dostępu do gier na automatach o niskich wygranych. Premier nas inspiruje, by ograniczenia były ostre, właśnie ze względów społecznych. Dlatego na przykład chcemy zdecydowanie egzekwować przepis, że grać mogą tylko osoby powyżej 18. roku życia.

Czyli trzeba będzie sprawdzić dowód osobisty grającego?

- Tak.

Gdy ograniczycie liczbę automatów, będzie mniej pieniędzy z podatku.

- Na tym rynku jest sporo przedsięwzięć, od których można zbierać podatek, choćby wideoloterie. Już poprzedni projekt zawierał pomysł ich opodatkowania. Ponadto to kwestia wyboru wartości: nie można w imię budżetu przekraczać granicy, za którą jest zło i liczne zagrożenia.

Co z hazardem w internecie, który - choć w Polsce nielegalny - funkcjonuje bez przeszkód?

- To patologia, wprowadza wiele zła. Trzeba nie tylko zdecydować o tym, że to jest nielegalne, ale też stworzyć narzędzia do egzekwowania tego zakazu. Chcemy monitorować nielegalne przelewy związane z grami oraz ingerować w takie działania. To już rola odpowiednich służb finansowych.

Komisja Europejska wielokrotnie wypowiadała się w obronie internetowego hazardu. Europejski Trybunał Sprawiedliwości powiedział też, że jeśli firma zajmująca się internetowym hazardem jest zarejestrowana legalnie w którymś z krajów UE, to nie można blokować jej działalności w innym kraju Unii. Czy blokowanie przelewów byłoby legalne?

- Byłoby w zgodzie z przepisami UE. Ale to my w Polsce stanowimy nasze prawo. To nasz wybór, tylko niewiele krajów europejskich zdecydowało się na legalizację gier hazardowych w internecie.

Sprawa hazardowego lobbingu ujawniła słabość ustawy lobbingowej. Według niej lobbysta to osoba, która ma zarejestrowaną działalność lobbingową. To zupełnie nie przystaje do realiów. Lobbyści pojawiają się dziś na komisjach czy podkomisjach w charakterze ekspertów i zabiegają o rozwiązania korzystne dla konkretnej branży. A biznesmeni z branży hazardowej Ryszard Sobiesiak czy Jan Kosek dzwonią do Zbycha czy Mira i u nich załatwiają korzystne przepisy.

- Działająca dziś ustawa lobbingowa się nie sprawdziła. Ale przede wszystkim trzeba poprawić i unowocześnić proces stanowienia prawa we wszystkich jego fazach: od idei do podpisu prezydenta. Chcemy, aby lobbing - który z natury rzeczy nie jest niczym złym - był przejrzysty, odbywał się przy podniesionej kurtynie, na scenie debaty publicznej, gdzie ucierają się różne interesy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':