Gosiewski wystosował list do rodziny z Czechowic-Dziedzic (proszą, by nie podawać nazwiska do czasu, aż dojdzie do wręczenia orderu) na firmowym papierze Klubu Parlamentarnego
Prawo i Sprawiedliwość. Poinformował wdowę, że jej mąż otrzymał pośmiertnie order, a prezydent
Lech Kaczyński upoważnił go do przekazania odznaczenia. Gosiewski prosi też o wyznaczenie terminu, kiedy może go wręczyć.
- Mama poczuła się trochę urażona - mówi Jan, syn odznaczonego opozycjonisty. - Ojcu przyznano Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. To odznaczenie państwowe, a informuje nas o tym
PiS.
Na internetowej stronie prezydenta można znaleźć informację o wręczeniu orderów kilkunastu osobom. Uroczystość odbyła się kilka miesięcy temu w Sandomierzu, odznaczenia wręczał osobiście prezydent Kaczyński. Na stronie wymieniono nazwisko nieżyjącego opozycjonisty i zaznaczono, że order zostanie przekazanie rodzinie.
- Tylko że z kancelarii prezydenta nie dostaliśmy żadnej informacji - mówi Jan. Jego matki nie zaproszono też do Sandomierza, a z pewnością by pojechała.
Marta Malik, rzeczniczka wojewody śląskiego, przypomina, że państwowe odznaczenia może wręczać prezydent, ministrowie, wojewodowie lub inne osoby wyznaczone przez prezydenta. - O takim wydarzeniu jesteśmy zawiadamiani tylko wtedy, gdy order ma wręczyć minister lub wojewoda i jesteśmy proszeni o zapewnienie uroczystej oprawy - mówi Malik. - Tym razem nic nie wiedzieliśmy.
Zdaniem Adama Matusiewicza (PO), wicewojewody śląskiego, list z klubu PiS jest nietaktem. - Obniża rangę wręczenia orderu. W tych sprawach nie powinno być też żadnych politycznych odcieni - mówi. Wicewojewoda przypomina, że prezydent ma w kancelarii współpracowników w randze ministrów: - Byłoby najlepiej, gdyby to oni w jego imieniu wręczali ordery w takich przypadkach.
Biuro prasowe prezydenta odpowiedziało nam tak, jak tłumaczy się poseł PiS.
Przemysław Gosiewski: - Sprawa jest bardzo prosta. Odznaczony działał na terenie województwa świętokrzyskiego, a o order wnioskowała "Solidarność". Okazało się jednak, że jego krewni już nie mieszkają w Połańcu. Zostałem poproszony o pomoc w ich odnalezieniu - mówi Gosiewski. Po pół roku jego biuro poselskie znalazło aktualny adres wdowy.
- Sugestywne wyjaśnienie. Ciekawe, dlaczego Kancelaria Prezydenta sama nie mogła ustalić adresu mojej mamy? - dziwi się pan Jan.