http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sędziowie "w kręgu podejrzeń" IPN

Ewa Siedlecka
2009-10-26, ostatnia aktualizacja 2009-10-26 16:38

IPN trzyma sędziów Trybunału Konstytucyjnego w szachu. To wprost godzi w ich niezawisłość. Analiza Ewy Siedleckiej

Archiwa IPN we Wrocławiu
Fot. Maciej Swierczynski / AG
Archiwa IPN we Wrocławiu


W piątek Komitet Nauk Prawnych PAN, podobnie jak wcześniej pracownicy Wydziału Prawa UW i 25 dziekanów i prodziekanów wydziałów prawa z całej Polski, zaprotestował przeciwko naginaniu przez IPN prawa, by oskarżyć o kłamstwo lustracyjne sędziego Trybunału Konstytucyjnego Mirosława Wyrzykowskiego. Oskarżono go o kłamstwo lustracyjne, bo nie przyznał się do pracy w Wyższej Szkole Oficerskiej MSW w Legionowie, mimo że ustawa lustracyjna nakazuje wyznać tylko pracę w Akademii Spraw Wewnętrznych.

Panowski komitet zwraca uwagę, że IPN stosuje zakazaną w prawie karnym zasadę analogii. Dodaje jednak nowy wątek - tworzenie przez IPN atmosfery podejrzliwości i zastraszenia wobec sędziów Trybunału: "Zarzut wymierzony w sędziego Trybunału wpisuje się w nieusprawiedliwione, a liczne w ostatnich latach ataki na Trybunał Konstytucyjny. Dla zapewnienia realizowania przez Trybunał jego konstytucyjnych zadań prawo ustanawia szereg gwarancji. Bardzo ważna jest również atmosfera szacunku dla pracy Trybunału. Organy i instytucje państwowe nie tylko powinny zaniechać bezpodstawnego podważania prestiżu Trybunału, ale prestiż ten umacniać".

IPN teoretycznie działa w granicach prawa. Jego zadaniem jest sprawdzanie oświadczeń lustracyjnych. I nie ma żadnego terminu, w którym owo sprawdzanie miałoby się zakończyć.

Z wpisów na internetowej stronie IPN ("Katalogi") wynika, że nawet kiedy postępowanie się skończyło - to nie znaczy, że się skończyło. A jak się nie toczy - to nie znaczy, że się nie toczy. Sędziowie mówią, że żyją w poczuciu stałego zagrożenia.

Manipulowanie składem Trybunału

Słynne już wnioski posła PiS Arkadiusza Mularczyka zgłoszone w maju 2007 r. podczas rozprawy Trybunału, gdy osądzana była ustawa lustracyjna a la PiS, dotyczyły wyłączenia z sądzenia tej sprawy sędziów, co do których Mularczyk się spodziewał, że zagłosują nie po myśli IV RP. Sędziów Ewę Łętowską, Mirosława Wyrzykowskiego i Marka Mazurkiewicza chciał wyłączyć za poglądy, a Adama Jamroza i Mariana Grzybowskiego za to, że figurują w aktach IPN. Poseł nie zauważył, że figuruje tam sędzia Teresa Liszcz, która wprawdzie podpisała w grudniu 1981 r. tzw. lojalkę, ale poglądy ma prolustracyjne.

Kolejną próbę ustawiania składu za pomocą lustracji podjął rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. Żądał wyłączenia sędziego Mazurkiewicza, sędzi Liszcz - z powodu lojalki (sama się wyłączyła) i sędzi Łętowskiej, która była sprawozdawca w tej sprawie. A dotyczyła ona dostępu do akt IPN. W przypadku Łętowskiej argument był taki, że jej nieżyjący mąż w latach 80. spotykał się służbowo jako dyrektor Instytutu Nauk Prawnych PAN z oficerem SB, o czym obszernie napisał w swoim oświadczeniu lustracyjnym.

Tymi zabiegami nie udało się wpłynąć na wyroki. Ale podważono - przynajmniej w części opinii publicznej - ich wiarygodność. I pokazano sędziom, że nie powinni się czuć bezpieczni.

Nie znasz dnia ni godziny

Dziś - przynajmniej według wpisów na stronie IPN - postępowania lustracyjne wszczęto tylko wobec sędziów Marii Gintowt-Jankowicz i Andrzeja Rzeplińskiego. Nie wiadomo zresztą, dlaczego akurat wobec nich, bo podstawy nie widać w materiałach powieszonych przy ich nazwiskach na stronie IPN. Wobec pozostałych sędziów teoretycznie postępowanie się nie toczy.

Ale w takim razie dlaczego wobec sędziego Wyrzykowskiego wniesiono oskarżenie o kłamstwo lustracyjne? Dlaczego wobec prezesa TK Bohdana Zdziennickiego nie zakończono postępowania, chociaż przy jego nazwisku jest adnotacja: "zarządzenie z dnia 13.10.2008 - prokurator IPN zarządził o pozostawieniu sprawy bez dalszego biegu wobec niestwierdzenia wątpliwości, co do zgodności oświadczenia lustracyjnego z prawdą"?

Jeszcze dziwniej jest z sędziami Jamrozem (tym, którego Mularczyk zdołał wyłączyć z sądzenia ustawy lustracyjnej) i Zbigniewem Cieślakiem. Mimo że postępowania w ogóle wobec nich nie wszczęto (przynajmniej nie ma o tym adnotacji), to jest notatka prokuratora o pozostawieniu bez dalszego biegu. Tylko że postępowań formalnie nie zamknięto...

Przypomina to słynną myśl doradcy prezesa IPN Jana Żaryna, że "kwerenda nigdy się nie kończy". Sędziowie mogą się więc spodziewać w każdej chwili artykułu w "Gazecie Polskiej", wniosku o wyłączenie lub aktu oskarżenia o kłamstwo lustracyjne. Jak wynika ze sprawy sędziego Wyrzykowskiego, nie musi być ono poparte porządną argumentacją. Wystarczy, że będzie.

Niewesoło ma sędzia Grzybowski (wyłączony - jak Jamróz - z sądzenia ustawy lustracyjnej). Dzień po wyroku w sprawie CBA (w lipcu br.), w której był sprawozdawcą, wiceszef Biura Lustracyjnego IPN Piotr Gontarczyk osobiście pofatygował się do krakowskiego oddziału Instytutu, by przejrzeć jego akta. Od tego czasu sędzia nie zna dnia ni godziny. Z adnotacji na stronie IPN nie wynika, by wszczęto wobec niego postępowanie, ale to przecież nic nie oznacza. Może - jak sędzia Wyrzykowski - obudzić się nagle z aktem oskarżenia.

W związku ze sprawą CBA Trybunał zapowiedział sygnalizację do rządu i parlamentu na temat tego, jak powinno się uregulować zbieranie i przechowywanie materiałów operacyjnych - w tym podsłuchów. Rzecz bardzo ważna i drażliwa. Sygnalizację powinien napisać sędzia sprawozdawca - Marian Grzybowski. Mija czwarty miesiąc, a sygnalizacji nie ma. Wytłumaczenie - "efekt mrożący" wiszącej nad sędzią lustracji - samo się nasuwa.

Sędzia Łętowska lustrowana jest od 1999 r., choć nie ma o tym wzmianki pod jej nazwiskiem na stronie IPN. Ale notatka z marca 2002 r. sporządzona jeszcze w Biurze Rzecznika Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego zaświadcza, że w biurze tym trwało pełną parą postępowanie lustracyjne wobec niej i sędziego Wyrzykowskiego. Na Łętowską nic od dziesięciu lat nie znaleziono. Nie udało się też lustracyjnym straszakiem skłonić jej do wyłączania się z sądzenia związanych z lustracją spraw.

Wyrzykowskiemu udało się "przybić" nieprzyznanie się do wykładania prawa w szkole w Legionowie. Młyny lustracyjne mielą powoli, więc jego proces może nie skończyć się przed mijającą za rok kadencją sędziego. Przez ten czas będzie "w kręgu podejrzeń".

W ten oto sposób tworzy się atmosferę w Trybunale i wokół niego.

Wyjaśnienie:

W związku z tekstem "Sędziowie w kręgu podejrzeń IPN" wyjaśniam, że w "Katalogu osób publicznych" na stronie internetowej IPN przy nazwiskach sędziów Trybunału Konstytucyjnego Marii Gintowt-Jankowicz i Andrzeja Rzeplińskiego widnieje adnotacja, że "prokurator IPN zarządził o pozostawieniu sprawy bez dalszego biegu wobec nie stwierdzenia wątpliwości, co do zgodności oświadczenia lustracyjnego z prawdą".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':