http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co dziecko dostało z polskiego? Zaloguj się i sprawdź

Małgorzata Zubik
2009-10-24, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 00:31

Widok nauczyciela z dziennikiem pod pachą odchodzi do przeszłości. Przybywa szkół, w których oceny wystawia się już tylko w internecie

W tym roku szkolnym te z papieru nie są już obowiązkowe. Nowy przepis MEN z lipca pozwala, by publiczne przedszkola i szkoły mogły prowadzić wyłącznie dzienniki elektroniczne. Potrzebna jest do tego zgoda organu prowadzącego (zazwyczaj samorządu).

W Warszawie na całość poszły LO im. Kopernika oraz Zespół Szkół nr 48 w dzielnicy Bemowo (gimnazjum i dwa licea). - Dziennik elektroniczny sprawdza się - zapewnia wicedyrektorka tej drugiej szkoły Katarzyna Dobrogowska. - Przyzwyczailiśmy się.

Wcześniej nauczyciele z Bemowa przez dwa lata używali dziennika elektronicznego równocześnie z papierowym.

Masowe logowanie

W Warszawie e-dzienniki prowadzi ok. 60 miejskich szkół i zespołów szkół (na ogół równolegle z tradycyjnymi). - Mamy dziennik elektroniczny, ale z papierowego nie rezygnujemy, bo musimy jeszcze nad tym elektronicznym popracować - tłumaczy Piotr Cacko, wicedyrektor liceum im. Ruy Barbosy.

E-dziennik testują tam od pięciu lat. - Gdy uczniowie pierwszych klas dowiadują się o elektronicznym dzienniku, są w szoku, ale potem logują się masowo - opowiada Piotr Cacko.

Wielkie logowanie zaczęło się w tym roku szkolnym w Sopocie. Samorząd zafundował elektroniczne dzienniki wszystkim swoim 11 szkołom.

- Po miesiącu testowania w październiku e-dzienniki zostały uruchomione - informuje Piotr Płocki, naczelnik sopockiego wydziału oświaty. - Na spotkaniach z rodzicami nauczyciele przekazują im login i hasło, jak dotąd mam same pozytywne sygnały.

W większości sopockich szkół podobnie jak w Warszawie nauczyciele prowadzą także dzienniki tradycyjne. Na rezygnację z papierowych odważył się tylko Zespół Szkół Handlowych. W Poznaniu zrobił tak Zespół Szkół Komunikacyjnych, a w Gdańsku jedno liceum i jedno gimnazjum. Na wersję wyłącznie elektroniczną nie zdecydowała się żadna szkoła we Wrocławiu, choć tu e-dzienniki prowadzi już ok. 50 (jedna piąta wszystkich). Do wirtualnych ocen trudno przekonuje się Kraków. E-dziennik ma tu jedna szkoła na ponad 240 prowadzonych przez samorząd.

Uwaga tylko dla rodzica

Dostęp do e-dziennika umożliwia login i hasło. Co innego widzi nauczyciel (ma dostęp do wyników całej klasy), a co innego rodzice (podglądają tylko swoje dziecko). Uczniowie mają jeszcze inną ścieżkę dostępu.

Do obejrzenia zarówno dla dzieci, jak i rodziców są oceny i frekwencja. Rodzice mogą zajrzeć też do komunikatów od nauczycieli. Różnica między uwagą w dzienniczku a uwagą w e-dzienniku jest zasadnicza. Tę w sieci nauczyciel może skierować wprost do rodziców, bez pośrednictwa ucznia.

Zdaniem nauczycieli taka kontrola rodziców mobilizuje uczniów do pracy. Bożena Jaszczuk, mama tegorocznej maturzystki z liceum w Warszawie, korzysta z elektronicznego dziennika od pierwszych dni nauki córki w ogólniaku. - Na bieżąco poznaję oceny, ale wiem też, czego dotyczą - opowiada. - I znam ich wagę, bo jest opisana w internecie. Co innego piątka ze sprawdzianu, a co innego za prowadzenie zeszytu. Ważny jest też dialog z nauczycielem. Mogę od razu wysłać elektroniczną prośbę o wyjaśnienie, jeśli czegoś nie rozumiem np. w sposobie oceniania.

Elektroniczny dziennik nie zwalnia nauczycieli z pisania na papierze. Tylko część z nich, która ma dostęp do komputera i sieci, może wpisywać informacje wprost do e-dziennika. Reszta ma specjalne karty z rubrykami na oceny i obecność (nazywają je totolotkiem). Po lekcjach karty są skanowane do sieci.

W Sopocie za dostęp do e-dziennika płaci samorząd. Ale nie zawsze tak jest. W warszawskim Zespole Szkół nr 48 płacą rodzice - 20 zł rocznie.

- Kwestii takich opłat nasze rozporządzenie nie reguluje - informuje rzecznik MEN Grzegorz Żurawski. - Jeśli rodzice mają dopłacać, nie obejdzie się bez ich zgody. Dyrektor prosi wtedy o zdanie Radę Rodziców. Kwestię opłat musi też wyjaśnić, gdy występuje do samorządu o zgodę na rezygnację z dziennika tradycyjnego.

- Pieniądze to u nas nie problem - zapewnia Bożena Jaszczuk. - Jedyną barierą, o której mówili rodzice na zebraniach, jest to, że niektórzy nie mają dostępu do internetu.

Nie znaczy to jednak, że nie mają szansy poznać ocen swoich dzieci. W szkołach nadal są wywiadówki w "realu".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Zwalnianie po polsku: rozmowa z psychologiem biznesu

Często szefowie działają ustami przychylnych sobie osób. To tworzy obrzydliwą atmosferę pseudoprawdy, pseudokomunikacji, domysłów i napięć

Piękność z komputera

Brytyjski urząd zakazuje reklam, na których aktorki nie są do siebie podobne. Może i u nas warto zakazać takich reklam?