http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyższa Szkoła Wstydu - listy czytelników

opracowanie Elżbieta Sikorska
2009-10-24, ostatnia aktualizacja 2009-10-24 00:54

Historie i opinie naszych czytelników

Studentka zdesperowana

Katarzyna Czajka

Cykl "Koniec akademii" pokazuje, że choć patrzymy na Zachód, brakuje nam jednej ważnej cechy społeczeństwa zachodniego - zrozumienia, że z każdym rokiem wykształcenie będzie znaczyło coraz mniej i nie będzie gwarantowało pracy.

Dokonana przez was prowokacja "Szybkimagister.pl, czyli Akademia Wielka Lipa" pokazała jedynie, że dziś żąda się wykształcenia wyższego nawet od tych pracowników, którzy go nie potrzebują i nie chcą. To oni zdobywając wykształcenie wbrew sobie napędzają słabe uczelnie wyższe, które odpowiadają na to zapotrzebowanie.

Naczytałam się w waszych tekstach wielu nieprzychylnych opinii o polskim szkolnictwie - że nie kształci ludzi dostosowanych do rynku pracy, że toleruje plagiaty, pozwala na pracę niekompetentnych profesorów i kieruje swoją ofertę tylko do tych, którzy chcą jak najszybciej zdobyć papierek. Dowiedziałam się też, że jeśli moi profesorowie nie publikują po angielsku, to tak jakby w ogóle nie publikowali, zaś studenci zagraniczni na polskich uczelniach nie mogą wyjść ze zdumienia, że jest tu tak niski poziom.

Czytam "Gazetę" w drodze na uczelnię - państwową. Wchodzę do budynku (przystosowany dla niepełnosprawnych, bezprzewodowy internet, rzutniki multimedialne w dużych salach zamontowane na stałe, do mniejszych wykładowcy muszą rzutniki wypożyczać), biegnę na seminarium - wykład niemieckiego naukowca prowadzony po angielsku.

Jako studentka mam prośbę, by nie kazano mi się wstydzić tego, że jestem zadowolona z moich studiów na wysokim poziomie, i że moją pracę magisterską o Warszawie napiszę po polsku. Wstydzę się tylko tego, co pomyślą o mnie mniej obeznani w świecie studiów, gdy przeczytają państwa cykl. I to czyni mnie studentem zdesperowanym.

Pędzi ku marnemu końcowi

N.

Akcja "Szybkimagister.pl, czyli Akademia Wielka Lipa" fantastyczna. Moim zdaniem w całym tym owczym pędzie po byle jakie wykształcenie (liczy się bowiem papier, którego wartość już przewyższa kwalifikacje, które ma potwierdzać) gdzieś zanikają hamulce etyczne, każdy w którymś momencie zaczyna się łakomić na kasę (lub prawie każdy). Cierpią na tym wszyscy - studenci, wykładowcy, pracodawcy, pracownicy itd.

Uczelnie państwowe, korzystając z uprzywilejowanej pozycji rynkowej (bezpłatne studia dzienne) też nie będą zainteresowane podnoszeniem standardów - po co, skoro studenci i tak będą ich wybierać. Wszystko to zmierza w jakimś szalonym chaosie ku raczej marnemu końcowi - symptomy już widać - wystarczy rzucić okiem na liczbę patentów, wzorów użytkowych, czy udział polskiej myśli naukowej w światowym dorobku.

Wstydzę się za hasło "Wyższa Szkoła Wstydu"

prof. Małgorzata Kościelska*

Zamieszczony w "GW" z 23 października artykuł o prowokacji dziennikarskiej "Szybkimagister.pl, czyli Akademia Wielka Lipa" nie jest dla mnie dowodem na fałszerstwa w uczelniach, ale przejawem ludzkiej naiwności i dążenia do łatwego pozyskiwania dóbr pożądanych. Ludzie już kupowali nawet kolumnę Zygmunta...

Przepracowałam 40 lat na Uniwersytecie Warszawskim, a od dziesięciu lat jestem związana z uczelnią w Bydgoszczy. Dostrzegam głęboki sens we wspieraniu placówek w ośrodkach bez naukowej tradycji. Pełnią tam one wybitną rolę kulturotwórczą. Są sposobem na wykształcenie młodzieży z najbliższych okolic i związania ich "z małą ojczyzną". Twierdzenie o niskim poziomie tych uczelni wymagałoby dokładnych badań. Sądzę, że poziom i studentów, i kadry w tych ośrodkach jest różny, ale ich funkcjonowanie daje szansę rozwoju, a zamykanie - marazm i stagnację intelektualną dużych grup społecznych. Za niekorzystne w szkolnictwie wyższym uważam utrzymywanie płatnych studiów na uniwersytetach. Czesne tych studentów częściowo utrzymuje uczelnie przy życiu, ale istnienie tych studiów tworzy odmienną jakość kształcenia; ponadto wymusza na kadrze branie zajęć w sobotę i niedzielę, co przy popularnej w tym środowisku dwuetatowości zagraża w realny sposób zdrowiu pracowników naukowych. W naukach humanistycznych są to głównie kobiety.

Namawiam do innego podziału pieniędzy na naukę. Trzeba godziwie wynagradzać rzetelnych pracowników nauki, stworzyć system stypendiów i refundacji umożliwiający studia wszystkim na jednakowych zasadach, premiować osiągnięcia różnego typu, nie tylko z listy filadelfijskiej.

* Małgorzata Kościelska, były prof. zw. Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, kierownik Katedry Psychologii Klinicznej w Instytucie Psychologii

Zło konieczne, a nie intelektualna przygoda

studentszkolywstydu

Studiuję dziennie prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Nie ma mowy o jakiejkolwiek interaktywności w nauczaniu. Żadnych pomocy naukowych, żadnych inicjatyw mających wspomóc proces przekazywania i przyswajania wiedzy (dvd, praca w grupach, projekty). Nawet tablica praktycznie nigdy nie jest używana.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':