Wczoraj Dorn pojawił się na konferencji prasowej jako szef nowej formacji politycznej. Liczące dziewięciu posłów koło poselskie Polska Plus składa się z polityków zrzeszonych wcześniej w kole poselskim Polska XXI - m.in. b. wiceszefa
PiS Kazimierza Ujazdowskiego i posła Jarosława Sellina oraz trzech b. posłów PiS - Jana Filipa Libickiego, Jacka Tomczaka i Ludwika Dorna. - Polska Plus chce się przeciwstawić jałowym sporom PO i PiS, przedstawiając politycznie ważkie i gorące inicjatywy, argumentowane merytorycznie - mówił Dorn. To on był motorem nowej inicjatywy. Przez rok liczył na powrót do PiS, określał się jako "PiS-owiec na wygnaniu". W końcu uznał, że nie ma na to szans. We wrześniu zapowiedział, że jesień będzie okresem założycielskim dla nowych inicjatyw. "Gazeta" jako pierwsza napisała, że wspólną przyszłość wiąże z pozostałymi b. wiceprezesami PiS - Kazimierzem Ujazdowskim i Markiem Jurkiem. Jurek deklarował, że chce współpracować z Dornem i Ujazdowskim w konkretnych sprawach, ale zachowując markę swojej partii - Prawicy Rzeczpospolitej.
O najbliższych planach Polski Plus mówił wczoraj
Jarosław Sellin. Zapowiedział, że w ciągu dwóch, trzech miesięcy odbędzie się kongres niezależnej polskiej prawicy. Założyciele Polski Plus liczą na to, że ich koło zmieni się w klub - potrzebnych jest 15 posłów. Są zainteresowani parlamentarzystami rozczarowanymi PO i PiS.
W założycielskiej deklaracji nowe ugrupowanie wprost odwołuje się do sierot po niedoszłej koalicji PO-PiS: "Po wyborach 2005 roku dążyliśmy do realizacji podstawowego przesłania politycznego, które przy wszystkich ostrych i mających uzasadnienie programowe różnicach łączyło PO i PiS. Dziś odwołujemy się do ludzi myślących i czujących podobnie, do ludzi związanych z prawicowym i centroprawicowym nurtem w niepodległej Rzeczpospolitej, którzy nie znajdują dla swych idei i aspiracji miejsca w zamkniętym systemie partyjnym i jałowym konflikcie i wciąż wierzą w sens polityki służącej dobru wspólnemu" - piszą założyciele nowego ruchu.
PiS nowe koło lekceważy: - To nie pierwsze i nie ostatnie koło w polskim Sejmie. Nie ma nic interesującego i nowego do zaproponowania. Na polskiej scenie politycznej nie ma miejsca dla nowego ugrupowania między PO i PiS - mówi Mariusz Błaszczak (PiS). Platforma wykazuje się większą kurtuazją. - To zacne nazwiska, ale całe koło to byli posłowie PiS. Zagrażają więc raczej partii Jarosława Kaczyńskiego niż nam - mówi poseł Sebastian Karpiniuk. - Ale sądzę, że za kilka miesięcy zrozumieją, że szkoda czasu na rozdrabnianie siły konserwatywno- liberalnej. Wtedy zapraszamy do współpracy z Platformą.