http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

FPP, czyli dusza agenta Tomka

Wojciech Czuchnowski
2009-10-21, ostatnia aktualizacja 2009-10-21 15:18

"Gdy osoby poznane w innym świecie FPP składają propozycję przestępczą, wtedy agent musi zmienić swój sposób postępowania" - powiedział we wczorajszym wywiadzie dla TVN 24 b. szef CBA Mariusza Kamiński.

Słynne weneckie maski karnawałowe
Fot. Adam Kozak / AG
Słynne weneckie maski karnawałowe
O co chodzi i co znaczy skrót FPP, którego użył Kamiński zapominając, że rozmawia z dziennikarzem a nie z podwładnymi na służbowej odprawie? FPP to Funkcjonariusz Pod Przykryciem. Tak w slangu służb specjalnych nazywa się oficera, który przenika w interesujące daną służbę środowiska.

Znamy to z filmów, chociażby takich jak "24 godziny" czy "Infiltracja". FPP posługując się sfałszowanym przez służby życiorysem, czyli "legendą", i profesjonalnie podrobionymi dokumentami, musi uwiarygodniać się w oczach rozpracowywanych "obiektów".

Dla tego celu można mu nawet stworzyć kartotekę więzienną czy włączyć do policyjnych rejestrów fałszywe zapisy o jego kryminalnej przeszłości. Przenikanie od rozpracowywanych środowisk i zdobywanie ich zaufania może zajmować FPP wiele miesięcy a nawet lat. Agentów-przykrywkowców używa się do najpoważniejszych operacji: przeciwko terrorystom, syndykatom narkotykowym i zorganizowanym grupom przestępczym.

Agent "Tomek", najbardziej znany FPP Mariusza Kamińskiego, w ostatnich trzech latach rozpracowywał b. posłankę PO Beatę Sawicką, Weronikę Marczuk - Pazurę, celebrytkę i gwiazdę programu "You Can Dance" oraz Jana J. młodego człowieka, który administrował domem w Kazimierzu Dolnym (CBA podejrzewała, że dom na podstawioną osobę kupiła Jolanta Kwaśniewska).

Kaliber zarzucanych im przestępstw nie jest gatunkowo najpoważniejszy, ale widać takie były priorytety CBA.

Wymienione osoby relacjonują teraz mediom, jak Tomek całymi miesiącami zdobywał ich zaufanie, przyjaźń a nawet miłość, osaczał i wodził na pokuszenie, by wreszcie złapać na gorącym uczynku. Opowiadają o stratach moralnych poniesionych w wyniku operacji Tomka. Są zszokowane jego dwulicowością i kłamstwami.

Według Mariusza Kamińskiego, te wszystkie pretensje i zarzuty wynikają z tego, że ludzie nie rozumieją na czym polega "świat FPP".

- Funkcjonariusze Pod Przykryciem to ludzie o podwójnej tożsamości. W ramach swoje drugiej tożsamości poznają cały szereg osób, jako osoby w których role się wcielają - tłumaczył nieco zawile. - Żeby agent pod przykryciem mógł funkcjonować jako młody przedsiębiorca musi mieć szereg kontaktów. Czasami te kontakty są niezwykle sympatyczne i spontaniczne. Nie jest tak, że osoby, które znają inną tożsamość agenta od razu sa przez niego rozpracowywane. Ci ludzie mogą niestety mieć teraz poczucie, że byli tratowani instrumentalnie. Nie zawsze tak jest - przekonywał Kamiński. Wyjaśniał kiedy te "spontaniczne" i "sympatyczne" kontakty mogą przerodzić się w rozpracowywanie i operację specjalną. Tylko wtedy - tlumaczył - gdy z ust "przyjaciela z innego świata" FPP usłyszy korupcyjną propozycję. Wówczas budzi się w nim agent bezwględnie zwalczający przestępczość.

Zarzuty wobec Tomka są więc - zdaniem Kamińskiego - niesprawiedliwe i krzywdzące. Wynikają z ludzkiej niewiedzy, złej woli i braku zrozumienia dla świata przykrywkowców, którzy w każdej chwili muszą być gotowi, by przyjaciela przerobić w podejrzanego.

Gdy Kamiński to mówił, na jego zasępionej zazwyczaj twarzy malował się jeszcze większy smutek i troska.

Szanujmy FPP - zdawał się apelować b. szef CBA. Zrozummy ich świat i dylematy. Oni żyją wśród nas.

Też potrzebują ciepła i tolerancji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':