Walki, jakie w sobotę i niedzielę rozgorzały w slumsach Rio między wrogimi gangami narkotykowymi i policją, okazały się najkrwawsze od kilku lat. Zginęły w nich co najmniej 22 osoby, w tym dwaj policjanci z antyterrorystycznej policji szturmowej. Ich śmigłowiec bandyci zestrzelili nad slumsami - lądował awaryjnie na boisku piłkarskim, czterech policjantów wydostało się z wraka, dwóch spłonęło. Pozostałe ofiary to członkowie gangów walczących o władzę i przypadkowi mieszkańcy.
Rio dwa tygodnie temu zostało wybrane na gospodarza letnich igrzysk olimpijskich w 2016 r., będą tu też rozgrywane mecze piłkarskich mistrzostw świata w 2014 r. Rząd, który niedawno publicznie świętował wygraną w wyścigu po olimpiadę, wpadł w popłoch. Władze miejskie jeszcze w niedzielę wysłały na ulicę Rio dodatkowe 2 tys. policjantów.
Teraz prezydent Lula da Silva obiecał 60 mln dol. na natychmiastowe wzmocnienie bezpieczeństwa w mieście. Oznaczać to będzie m.in. zwiększenie liczebności policji z obecnych 43 do 70 tys. - Zrobimy wszystko, co będzie trzeba, poniesiemy wszelkie ofiary, by skończyć z tym bałaganem, w jaki bandyci wpędzają miasto - stwierdził Lula da Silva.
Źródło: Gazeta Wyborcza