Podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu lecącego do Tokio, gdzie Gates wybiera się z oficjalną wizytą, amerykański minister opisał sytuację w Afganistanie jako ewoluujący proces, który nie poprawi się radykalnie z dnia na dzień niezależnie od wyników prezydenckich wyborów. - Myślę, że prezydent
Barack Obama będzie musiał podjąć decyzję w kontekście takiego właśnie ewoluującego procesu - stwierdził Gates.
Pierwszą turę w sierpniu wygrał obecny prezydent Hamid Karzaj, ale nadal trwają spory, czy po odliczeniu sfałszowanych głosów przekroczył 50 proc., co dawałoby mu zwycięstwo nad byłym szefem dyplomacji dr Abdullahem już w pierwszej turze. Nie jest tajemnicą, że zachodnie stolice nie są zainteresowane kolejną turą. Ze względu na zbliżającą się zimę byłoby to niezwykle trudne zadanie logistyczne, w dodatku wymagałoby ponownego skupienia się wojsk zachodniej koalicji na ochronie wyborów, a nie walce z rosnącymi w siłę talibami.
Międzynarodowi obserwatorzy wezwali w poniedziałek do przeprowadzenia drugiej tury po tym, jak wspierana przez ONZ Komisja ds. Skarg Wyborczych stwierdziła nieważność tysięcy głosów oddanych na Karzaja.
W niedzielę jeden z najbliższych współpracowników Obamy Rahm Emanuel oświadczył, że decyzje prezydenta dotyczące strategii działań w Afganistanie i wysłania tam dodatkowych żołnierzy będą zależały od tego, czy uda się ustanowić efektywny rząd w Kabulu. Obecnej władzy Amerykanie i ich sojusznicy zarzucają gigantyczną korupcję i nepotyzm. Wielkie problemy stwarza też wyszkolenie afgańskiej armii i policji tak, by mogły one stopniowo przejmować odpowiedzialność za bezpieczeństwo kraju.
- Pytaniem jest nie ilu żołnierzy wysłać, ale czy mamy godnego zaufania partnera w Afganistanie - stwierdził Emanuel.
Gates nie powiedział, kiedy spodziewa się decyzji Obamy dotyczącej zwiększenia liczby wojsk, którą dodatkowo komplikuje rosnąca liczba ofiar i spadające poparcie opinii publicznej dla trwającej od ośmiu lat wojny.
W ujawnionym wcześniej przez media raporcie głównodowodzący siłami NATO i
USA w Afganistanie gen. Stanley McChrystal domaga się szybkiego wzmocnienia swoich sił od 10 do 40 tys. żołnierzami. Już dziś w Afganistanie jest ok. 100 tys. zachodnich wojsk.