http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Proces zabójców Popiełuszki zmienił PRL

Rozmawiał Paweł Wroński
2009-10-19, ostatnia aktualizacja 2009-10-19 13:18

Listopad 1985, pierwsza rocznica śmierci i pogrzebu księdza Popiełuszki
Listopad 1985, pierwsza rocznica śmierci i pogrzebu księdza Popiełuszki
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

- Dla mnie cudem było, że ktoś zdecydował, że w Toruniu odbędzie się proces, że ludzie zobaczą worek, kije którymi bito księdza, kamienie, którym worek z nim obciążono. Że ujawniona zostanie tak naprawdę najbardziej mroczna, straszna strona tego systemu - mówi Krzysztof Piesiewicz, oskarżyciel posiłkowy w pierwszym procesie zabójców księdza Jerzego Popiełuszki

Krzysztof Piesiewicz
Fot. Marzena Hmielewicz / AG
Krzysztof Piesiewicz
Paweł Wroński: Po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki w Krakowie w 1984 odbyła się demonstracja z okazji 11 listopada. Pamiętam, agresywne dotąd, milicję i ZOMO, pochowane po bramach i ciężko przestraszone. Wtedy zastanawialiśmy się, czy komuna już wówczas się kończy? Jak z dzisiejszej perspektywy brzmi odpowiedź na to pytanie?

Krzysztof Piesiewicz *: - W historii najnowszej było kilka wydarzeń, które nie zawsze są eksponowane, a które mają znaczenie przełomowe. Moim zdaniem śmierć i proces morderców ks. Jerzego Popiełuszki do nich należy. Ta sprawa czeka na wnikliwą analizę historyczną, historiozoficzną, a nawet psychologiczną, z punktu widzenia psychologii ówczesnej władzy. Pamiętam tamtą atmosferę i rzeczywiście nastrój wielkiego napięcia. Gdy 27 grudnia 1984 roku po raz pierwszy po śmierci ks. Jerzego pojawiłem się w Toruniu, to miasto było absolutnie zmilitaryzowane: wszędzie wojsko, na niebie helikoptery, sztywne łącza telefoniczne z KC i MSW. Po prostu było widać, że władza się czegoś bardzo boi.

No właśnie. Czego się bała. Reakcji społeczeństwa?

- To nie takie proste. My od tamtego czasu ciągle w sprawie ks. Popiełuszki zastanawiamy się kto wydał rozkaz, kto nacisnął guzik. W sensie ogólnym wydaje mi się że wiemy bardzo dobrze. To byli ci sami ludzie, którzy zdecydowali, by strzelać do papieża Jana Pawła II na placu Św. Piotra trzy lata wcześniej. To byli ludzie, których celem było terroryzowanie, prowokowanie, "trzymanie za mordę", być może celem było wywołanie sprzężenia zwrotnego - to znaczy ostrej reakcji społecznej na to co uczynili.

Po co?

- Po to, by doprowadzić do radykalnego rozwiązania siłowego, które spowodowałoby ostateczne stłumienie społecznego oporu. No bo proszę spojrzeć na ówczesną rzeczywistość. Wprowadzono stan wojenny, a Polacy nie zostali nim zastraszeni. Nadal pracują drukarnie, istnieją struktury oporu, ludzie mówili "nie" władzy. Z WRON naród się śmieje, PRON ma gdzieś. A w ZSRR ostatnich chwil dożywa Konstantin Czernienko - ostatni przedstawiciel geriatrycznego komunizmu, który zdolny jest zaaprobować działania radykalne i bezwzględne. To były ostatnie paroksyzmy systemu i wszystko się ważyło albo w jedną, albo w drugą stronę. Dlatego ktoś zdecydował, by zamordować.

I nagle dochodzi do cudu. Nie była nim oczywiście straszna śmierć ks. Jerzego, ale to co się działo po niej. Bo naprawdę, to ciało wcale nie musiało być odnalezione w zalewie. Sprawcy nie musieli być zidentyfikowani i odnalezieni, nie musiało dojść do procesu. Proszę pamiętać, że takie zdarzenia były wielokrotnie utajniane. Istniała przecież kategoria "nieznanych sprawców".

Tylko dlaczego tak się stało? Czy ówcześni komunistyczni przywódcy Polski chcieli działać jak samobójcy?

- Nie wiem i ciągle tego nie rozumiem. Nie wiem na jakim szczeblu zapadły decyzje. Ta sprawa jest jednym z kapitalnych problemów historii Polski. Niestety u nas dzieje PRL-u bada się tak, jak w czasach PRL-u dzieje II Rzeczpospolitej: bez próby zrozumienia i wniknięcia w naturę systemu i zniuansowaną motywację ludzi. Dla mnie cudem było, że ktoś zdecydował, że w Toruniu odbędzie się proces, że ludzie zobaczą worek, kije którymi bito księdza, kamienie, którym worek z nim obciążono. Że ujawniona zostanie tak naprawdę najbardziej mroczna, straszna strona tego systemu. Że to wszystko będzie transmitowane przez media, a Polacy to zobaczą. Oczywiście pojawiały się próby zohydzenia postaci księdza, przedstawiania go jako politycznego inspiratora, człowieka zdemoralizowanego do cna, ale przecież te wątłe próby były odpierane przez nas - oskrżycieli posiłkowych z dziecinną łatwością.

Gen. Czesław Kiszczak lansował tezę, że zabójstwo księdza, było wymierzone w gen. Wojciecha Jaruzelskiego i tego się przestraszył.

- Istnieje oczywiście wersja wewnętrznego spisku generała Mirosława Milewskiego, ale chyba ta sprawa miała charakter głębszy. Ja pamiętam reakcję jednego z oskarżonych, który pytał, co się dzieje. Dla niego był to koniec świata, coś się zawaliło. Wstrząs był ogromny. Po tym co się zdarzyło władza już nie mogła być taka sama.

Mówi pan o przełomie, który dokonał ks. Popiełuszko, ale stało się to nie dzięki temu co mówił, lecz jak zginął. Chyba szybko zapomnieliśmy o tym co mówił.

- Tylko zastanówmy się czym jest fenomen ludzi, których nazywamy błogosławionymi, czy świętymi? Czy czasami nie chodzi o to, że oni jedną swoją wielką ofiarą potrafią wpłynąć na dzieje społeczności, narodów, świata? Tacy, którzy czasem w sposób nieuświadomiony, wytwarzają sytuację psychologiczną, społeczną, dzięki której ludzie stają się inni?

W przypadku ks. Popiełuszki chodzi o coś jeszcze. On swoim działaniem i nauczaniem stworzył wzór postępowania dla całej opozycji. Powtarzane wielokrotnie w jego kazaniach zdanie "zło dobrem zwyciężaj", które ma swoje źródło w Ewangelii, na nowo definiował etos walki bez przemocy. Był też "modus operandi" ruchu "Solidarność" schyłku lat osiemdziesiątych, czyli filozofia dialogu, wypływające z chrześcijańskiego personalizmu Jacquesa Maritaina, ks. Józefa Tischnera. Te piękne idee zdaje się zupełnie wyparowały z życia publicznego i wspólnotowego. Bardzo bym chciał przypomnieć swoim rodakom, że żyjemy w wolnym kraju dzięki filozofii, którą głosili Jan Paweł II, ks. Jerzy Popiełuszko, ale i Jacek Kuroń.

Co dziś symbolizuje dla Polaków postać ksiądz Popiełuszko? Czy już został zamknięty w kapliczce narodowego świętego?

- Odpowiadając, na to pytanie musiałbym powiedzieć coś bardzo gorzkiego, a nie chcę.

* senator RP, scenarzysta filmowy w 1985 roku oskarżyciel posiłkowy w procesie zabójców ks. Jerzego Popiełuszki

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':