http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Atak na irańskich Strażników Rewolucji

Wojciech Jagielski
2009-10-18, ostatnia aktualizacja 2009-10-18 23:36

35 osób, w tym sześciu generałów elitarnej formacji Strażnicy Rewolucji, zginęło wczoraj w spektakularnym zamachu bombowym w południowo-wschodniej części Iranu. Teheran oskarża o atak zachodnie wywiady


Generał Nur Ali Szusztari, jedna z ofiar ataku. Szusztari był zastępcą dowódcy sił lądowych Straży Rewolucji
Fot. Hasan Ghaedi AP
Generał Nur Ali Szusztari, jedna z ofiar ataku. Szusztari był zastępcą dowódcy...
Strażnicy Rewolucji to armia, służba bezpieczeństwa i sprawny koncern inwestycyjny w jednym. Podlegają bezpośrednio ajatollahom i są uważani za najbardziej zaufaną siłę ajatollahów i najbardziej bezkarną grupę w państwie.

Wczoraj rano w kawalkadzie samochodów grupa oficerów Strażników jechała do szkoły w miasteczku Sarbaz w pobliżu granicy z Pakistanem na spotkanie z tamtejszą starszyzną plemienną. Beludżowie, zamieszkujący graniczną prowincję Sistan-Beludżystan, od lat narzekają, że są dyskryminowani przez Teheran.

Wyznający sunnicką odmianę islamu Beludżowie nieraz buntowali się już przeciwko zdominowanym przez szyitów władzom. Komendanci pasdaranów (jak po persku nazywani się Strażnicy) zamierzali wysłuchać w Sarbazie skarg beludżyjskich wodzów i przekonać ich, że Teheran o nich nie zapomina.

Komendanci dojeżdżali już do szkoły, gdy do zwalniających samochodów podbiegł mężczyzna i zdetonował ładunki wybuchowe, którymi był objuczony. Według niektórych źródeł zamachowców samobójców było dwóch. W eksplozji zginęło co najmniej 35 osób, drugie tyle zostało rannych.

W zamachu zginęło sześciu generałów, w tym zastępca dowódcy wojsk lądowych Strażników Nur-ali Szusztari oraz dowódca pasdaranów w Sistan-Beludżystanie.

Według irańskiej telewizji do zamachu przyznała się organizacja Dżandullah (Żołnierze Boga), która od kilku lat walczy o większe prawa dla Beludżów i sunnitów.

Żołnierze Boga od czterech lat dokonują krwawych zamachów i szykują zasadzki na żołnierzy i policjantów. Regularnie biorą też do niewoli żołnierzy, by wymieniać ich na więzionych współtowarzyszy.

W grudniu 2005 r. Żołnierze Boga dokonali nawet nieudanego zamachu na prezydenta kraju Mahmuda Ahmadineżada, gdy ten wybrał się z wizytą do Zahedanu, zasypanej przez pustynny piach i kurz stolicy Sistanu-Beludżystanu.

W lutym 2007 r. Żołnierze Boga dokonali w Zahedanie zamachu na autobus, w którym zginęło 11 osób. W tym roku, w maju, gdy zamachowcy zaatakowali lokalny meczet szyicki, w Zahedanie omal nie doszło do religijnych pogromów. W grudniu 2008 r. w miasteczku Sarawan doszło do pierwszego w Iranie samobójczego zamachu bombowego. Dokonał go brat emira Żołnierzy Boga Abdul-Malika.

Żołnierze Boga są towarzyszami broni afgańskich i pakistańskich talibów, a także Al-Kaidy. Cieszą się także - a przynajmniej cieszyli się - cichym wsparciem pakistańskiego wywiadu wojskowego ISI, który wykorzystywał ich jako narzędzie nacisku na Iran i Afganistan, gdzie także żyje wielu Beludżów, a także do walki z beludżyjskimi separatystami w Pakistanie.

Ajatollahowie od lat utrzymują, że wrogi im, a sprzymierzony z Pakistanem Zachód, przejął od Islamabadu pieczę nad Żołnierzami Boga, by szkodzić Teheranowi i wzniecać na wschodzie kraju rebelię. Po niedzielnym zamachu teherańscy politycy i tamtejsza telewizja oskarżyli USA i Wlk. Brytanię o zorganizowanie zamachu.

Amerykanie uważają irańskich pasdaranów za organizację terrorystyczną. Założeni przez przywódcę islamskiej rewolucji ajatollaha Chomeiniego Strażnicy Rewolucji stali się najbardziej elitarną jednostką w irańskim wojsku. Według londyńskiego Międzynarodowego Instytutu Badań Strategicznych liczą co najmniej 125 tys. żołnierzy, mają własne lotnictwo i marynarkę wojenną.

Amerykanie oskarżają pasdaranów o szkolenie i sponsorowanie wielu organizacji terrorystycznych na Bliskim Wschodzie, w tym m.in. o wspieranie szyickich milicji zbrojnych w Iraku, a nawet wrogich im talibów w Afganistanie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':