- To przerażające, nigdy na taką skalę nie obcinaliśmy ludziom emerytur - usłyszeliśmy w
ZUS. - Od rana mam już 100 wniosków komorników. Tak codziennie. To kilkakrotnie więcej niż w poprzednich latach - mówi Małgorzata Korba z ZUS w Lublinie.
- Wcześniej wpływały pojedyncze wnioski. Teraz ponad 40 każdego dnia - to Ewa Dusza ze słupskiego ZUS.
W Bydgoszczy na początku roku komornicy składali 150 wniosków, teraz po nad 300 miesięcznie. W Wałbrzychu jest 700 miesięcznie - o jedną trzecią więcej niż wcześniej. W Rzeszowie w czerwcu wpłynęło 631 wniosków, we wrześniu niemal tysiąc!
Ile w kraju? Przemysław Przybylski, rzecznik ZUS, mówi, że nie ma centralnego rejestru z takimi danymi. Nie ma ich też Krajowa Rada Komornicza. Wiadomo za to, że wartość wszystkich (nie tylko emeryckich) niespłaconych długów sięga już niemal 80 mld zł. Aż 45,5 mld z te go to zaległości wobec banków - wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów. W ostatnich 12 miesiącach zaległości firm i konsumentów po szły w górę o 20 mld zł. W ZUS tłumaczą, że to banki najczęściej nasyłają komorników na emerytów. - Wcześniej wciskały im szybkie pożyczki, tzw. chwilówki - wyjaśnia ekonomista Wiktor Wojciechowski z fundacji FOR. - To świetni klienci w kryzysie. Nie grozi im
bezrobocie. Zwykle też sumiennie spłacają raty.
Teraz przestali. Co się stało? - Często pożyczali pieniądze z myślą o dzieciach i wnukach, aby wspomóc ich finansowo. Dzieci chciały kupić telewizor albo zmywarkę. Dziadkowie brali z nimi kredyt, spłacała cała rodzina. Młodzi nie mieli zdolności kredytowej - bo pracują na czarno albo w szarej strefie, otrzymując część pensji pod stołem. Wszystko było w porządku do momentu, gdy syn bądź córka nie stracili pracy - tłumaczy Wojciechowski.
A bezrobocie na koniec września wynosi już 11 proc. Bez pracy jest ponad 1,7 mln Polaków. We dług Inspekcji Pracy w trzech pierwszych kwartałach było prawie dwa razy więcej pracowników, którzy nie dostali wypłat, niż w ubiegłym roku.
- Przychodzi 70-letnia kobieta i płacze, że nie spłaci, bo nie ma. I że jej wstyd. I żebyśmy coś zrobili, by komornik zszedł jej z emerytury. A my nic nie możemy - opowiadają pracownicy ZUS.
- Banki nie zmuszały do brania kredytów - twierdzi Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich. - Może niektórzy przecenili sytuację i kupili wnukowi za drogi prezent.
Nasi rozmówcy ostrzegają, że emerytom będzie trudno wyjść z zadłużenia. Co piąty ma na życie mniej niż tysiąc złotych miesięcznie. Komornik może zająć do 25 proc. emerytury. Aby spłacić kredyt, trzeba więc wziąć kolejny. Wojciechowski: Banki już go nie dadzą. Mogą instytucje niebankowe. Ale tam odsetki to kilkaset procent rocznie. Nie da się ich spłacić z emerytury.
Barbrich: Powtarzamy - nie spłacaj kredytu kredytem, o problemie powiedz bankowi. Są wakacje kredytowe, zawieszenie odsetek. Negocjujmy z bankiem. To możliwe.