- Od decyzji Komisji Majątkowej, podejmowanych na tajnych posiedzeniach, nie można się odwołać. Łamane jest konstytucyjne prawo do sądu - mówi Jacek Majchrowski, który od Janusza Kochanowskiego, rzecznika praw obywatelskich, oczekuje, że ten wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją RP działań Komisji Majątkowej.
W 2006 r. działająca przy
MSWiA Komisja Majątkowa zabrała Krakowowi na niejawnym posiedzeniu siedem działek w centrum miasta o wartości 24 mln zł. Grunty te nigdy do Kościoła nie należały, wskazał je pełnomocnik kurii. Prezydent Krakowa przez trzy lata szukał sprawiedliwości w polskich sądach - te uznały jednak, że nie mogą zająć się sprawą. W tej sytuacji miastu pozostał jedynie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Po tym jednak, gdy krakowska kuria zasugerowała, że to nagonka na
Kościół, krakowscy radni przestraszyli się i przez pół roku unikali głosowania w sprawie wniosku. Gdy wreszcie w zeszłym tygodniu do głosowania doszło, większość była przeciw wystąpieniu do Trybunału Konstytucyjnego. Za mieniem miejskim nie wstawił się ani jeden radny
PiS, przeciw było też kilku działaczy Platformy Obywatelskiej, w tym szef klubu PO w radzie miasta. Radni tłumaczyli, że to sprawa dla parlamentarzystów, nieoficjalnie przyznawali też, że nie chcieli popierać związanego z lewicą prezydenta miasta.
Wśród krakowian zawrzało. Na forach internetowych zaczęli domagać się publikacji listy, kto jak głosował. Gdy "Gazeta" taką listę opublikowała, zapewniali, że pójdą z nią do urn w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Wielu oburzonych ludzi pisało, że choć sami są katolikami, od radnych oczekują troski o miejskie mienie.
W przyszłym tygodniu w Krakowie zawiśnie 1,5 tys. plakatów z nazwiskami radnych, którzy głosowali przeciw uchwale. Plakaty zamówił i sfinansował przewodniczący
SdPl Wojciech Filemonowicz. - Niech krakowianie zobaczą, którzy radni służą proboszczowi, a którzy miastu - tłumaczy.
Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego jest dla Krakowa ważny, bo nad miastem ciąży jeszcze kilkanaście roszczeń opiewających na blisko sto milionów złotych. Poza tym, gdyby Trybunał uznał, że Komisja Majątkowa działa niezgodnie z prawem, miasto mogłoby się ubiegać o odszkodowanie za zabrane mu w wątpliwy sposób mienie.
Do Trybunału Konstytucyjnego wpłynął już jeden wniosek w sprawie Komisji Majątkowej - złożyli go posłowie lewicy. Wniosek Krakowa jest jednak szerszy, bo dotyczy też działań Komisji Regulacyjnej, która zajmuje się roszczeniami gmin żydowskich. Od jej orzeczeń również nie można się odwołać.