http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Żelazna Dama i profesor niezwyczajny

Patrycja Kruczkowska, Marcin Markowski, Łódź
2009-10-17, ostatnia aktualizacja 2009-10-16 20:19

Margaret Thatcher i Władysław Bartoszewski odebrali wczoraj honorowe doktoraty Uniwersytetu Łódzkiego.

Władysław Bartoszewski odbierał tytuł doktora honoris causa przy długich owacjach na stojąco.
Fot. Przemysław Skrzydło / AG
Władysław Bartoszewski odbierał tytuł doktora honoris causa przy długich...
Była premier Wielkiej Brytanii odebrała doktorat, siedząc w auli jednego z uniwersytetów w... Londynie. Mimo to widziała i słyszała, co dzieje się w Łodzi, a rektorzy, studenci i goście doskonale widzieli Thatcher, której towarzyszył m.in. szef MSZ Radosław Sikorski. W obu aulach - w Łodzi i Londynie - umieszczono wielkie ekrany podłączone do terminali.

Lady Thatcher miała przyjechać do Łodzi już w czerwcu, ale lekarze odradzili jej podróż. Żelazna Dama ma już 84 lata. Wczoraj ukazała się w klasycznej fioletowej sukni, z fryzurą, którą dorośli Polacy pamiętają z dzienników telewizyjnych w latach 80. i jej wizyty w Gdańsku w 1988 r.

- W czasach, gdy "Solidarność" działała w Polsce w ukryciu, lady Margaret Thatcher nie bała się okazywać jej politycznego poparcia - przypomnieli profesorowie UŁ. To za poparcie "S" przyznali tytuł honorowego doktora.

- To wyróżnienie jest dla mnie wielkim zaszczytem - mówiła z trudem była premier. - Droga do wolności nie zawsze jest łatwa. Jest wyzwaniem dla nas, dla tego uniwersytetu, dla waszego miasta i kraju. Wytrwajcie na tej drodze, a naród polski na zawsze pozostanie w moich myślach i modlitwach. Dziękuję - zakończyła i dostała burzę braw.

Kolejna była ceremonia wręczenia doktoratu Bartoszewskiemu, profesorowi - jak to określił senat uczelni - "niezwyczajnemu". - Był powstańcem, więźniem i żołnierzem. Jest wybitnym mężem stanu, człowiekiem niepospolitej energii i kryształowej uczciwości - komplementował Bartoszewskiego promotor prof. Wiesław Puś. - Całe życie dawał świadectwo prawdy. Jesteśmy dumni, że możemy go przyjąć do naszej akademickiej wspólnoty.

Bartoszewski przypomniał o swoich związkach z Łodzią - po wojnie jego ojciec odbudowywał tu centralę banku narodowego, a młody Władek przyjeżdżał do niego ze zburzonej Warszawy "wykąpać się i pójść do kina". Przywołał łodzian, z którymi się przyjaźnił, m.in.: Jana Karskiego, Marka Edelmana i Karla Dedeciusa. Wyznał też, za co lubi Łódź: - Zajmuję się dialogiem, a Łódź to miejsce aż czterech kultur, jedno z niewielu w Europie.

Ale wykład poświęcił przyzwoitości w polityce. - Warto postępować w zgodzie z własnym sumieniem, choć słowo "warto" nie oznacza "opłaca się". Być może na zrozumieniu tej subtelnej różnicy polega przyzwoitość - podsumował.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':