http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk: Polski nie stać na powrót PiS

premier Donald Tusk
2009-10-18, ostatnia aktualizacja 2009-10-18 16:34

Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk
fot. Paweł Eibel/ Teatr Dramatyczny

Wywiad "Gazety". Ludzie obawiają się PiS, bo nie chcą nieustannego chybotania Polską od ściany do ściany. Nie chcą polityki, gdzie głównym celem jest unicestwienie konkurenta, uderzyć, dopaść i zniszczyć. Trzeba zrobić wszystko żeby Polskę chronić przed "bałkanizacją" polityki!

Renata Grochal, Łukasz Lipiński, Jarosław Kurski: Mszczą się grzechy zaniechania sprzed dwóch lat - Mariusz Kamiński pozostawiony w CBA, telewizja publiczna, IPN.

Donald Tusk: - Niezależnie od kosztów, jakie ponoszę dzisiaj, uważam, że wygrywa się wybory nie po to, by zniszczyć konkurencję polityczną. Nie po to wygrywałem wybory, by rzucić się na PiS, przybudówki PiS, instytucje opanowane przez ludzi PiS i de facto zamienić się w PiS. Powiem więcej, wygramy spór o Polskę, kiedy uda nam się wyeliminować zjawisko odwetu, wykorzystywania władzy, by dopaść przeciwnika.

Tak, ale tu nie chodzi o "odzyskanie" CBA w rozumieniu PiS-owskim, tylko o przywrócenie standardów państwa demokratycznego. Mieliśmy do czynienia z upartyjnieniem urzędów. I to było już widać przy sprawie posłanki PO Beaty Sawickiej. Mariusz Kamiński pięć dni przed wyborami opublikował nagrania i stwierdził: "Ta konferencja każe się zastanowić, na kogo oddać swój głos".

- Tam problemem była i prowokacja wobec Sawickiej, i sama Sawicka. Moim zadaniem jest budowanie takich norm, dzięki którym nie będzie miejsca dla prowokacji politycznej urządzanej przez służby państwowe ani dla takich zachowań, jakie zaprezentowała Sawicka.

CBA zachowało się jeszcze bardziej politycznie w sprawie Tomasz Lipca z PiS - dopiero po wyborach przeprowadziło akcję w Ministerstwie Sportu. To dawało pełne podstawy sądzić - a ja nie jestem przesadnie naiwnym człowiekiem - że Kamiński działał na zamówienie polityczne.

Kamiński chciał służyć państwu i PiS, i to drugie wychodziło mu lepiej. Był wybranym, kadencyjnym urzędnikiem państwowym, a ustawa wyraźnie określa, jak chronić przed ewentualnymi kaprysami politycznymi urzędników wyznaczonych do walki z korupcją.

Odwołanie Kamińskiego w 2007 r. byłoby więc także politycznym zachowaniem, gdyby robić to bez prawnych, ustawowych powodów. Powodów, nie pretekstów.

Może problem nie leży w Kamińskim, tylko w CBA?

- CBA jako instytucja jest potrzebne. I nie oczekujcie ode mnie deklaracji, że zostanie zlikwidowane, bo tak się nie stanie.

Powołanie CBA wynikało z przekonania, że istnieje groźny wymiar korupcji, która obejmuje również ludzi władzy. Kłopot z CBA, a raczej z jego dotychczasowym szefostwem, polega na tym, że powstało po to, by wyeliminować korupcję z polityki, ale samo de facto stało się elementem polityki.

W policji jest około 300 policjantów do walki z korupcją. W 2008 r. tych 300 policjantów zakończyło z sukcesem działania w 4700 akcjach. W tym czasie CBA zatrudniające prawie 900 funkcjonariuszy przeprowadziło 278 akcji. Jak widać, profesjonalizm i neutralność polityczna mogą dać dużo lepsze efekty.

Chciałbym, żeby w Polsce istniała służba wyspecjalizowana w przeciwdziałaniu korupcji tam, gdzie policja - z różnych powodów, np. zależności służbowych - nie będzie miała możliwości czy odwagi wkroczyć. Nad takim modelem będziemy pracować.

Dla samej Platformy nauczką nie była ani sprawa Sawickiej, ani senatora Misiaka. Przez dwa lata w zwalczaniu korupcji nic się nie stało, nie ma ustawy antykorupcyjnej. Czym się zajmuje w rządzie Julia Pitera?

- Nigdzie na świecie nie jest tak, że nagle uzyskujemy stan idealny, brak korupcji. Uważam, że podjęliśmy wysiłki, żeby korupcję możliwie skutecznie wyplenić. Czy robimy to w sposób doskonały? Nie.

Można starać się skutecznie walczyć z korupcją, nie robiąc z tego walki politycznej. Umowna sprawa Misiaka pokazała, że w Polsce zaczęły obowiązywać dość wysokie standardy, bo to nie był problem korupcji. Mieliśmy raczej do czynienia z dwuznacznością, z zaniżeniem standardów.

Ja, pani minister Pitera czy minister sprawiedliwości nie będziemy oficerami śledczymi. Musimy umieć reagować dobitnie, kiedy trzeba reakcji politycznej czy personalnej, by nie powstało złudzenie, że jest przyzwolenie na zaniżanie standardów.

Ale po sprawie Misiaka sam pan mówił, że będziecie wprowadzać takie rozwiązania, żeby rozdzielić politykę i biznes. I gdzieś się to rozpłynęło.

- Dziś nie jest kluczowe to, czy politycy przychodzą z biznesu albo czy mają udziały lub akcje. Problemem jest to, żeby polityk nie angażował się w sprawy, które mogą go postawić w dwuznacznym świetle. Kiedy nie potrafi ostro, jak brzytwą rozdzielić swojego interesu od działań publicznych.

Trudno oczekiwać od ludzi, że będą aniołami. Trzeba stworzyć procedury, które wykluczą albo utrudnią takie zachowania.

- Czy można wyobrazić sobie ustawę, która skutecznie zakazałaby takiego zachowania, jakie ilustruje rozmowa między Zbigniewem Chlebowskim a panem Sobiesiakiem?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':