Agnieszka Kublik: Jak w praktyce wygląda "odzyskiwanie" przez PiS "Wiadomości" TVP? XYZ*: Cel jest jasny jak słońce: gramy na prezydenta, prezydent ma być chroniony, nie może ukazać się żadna informacja, która godziłaby w Lecha Kaczyńskiego. Wiadomo po co: ma wygrać po raz drugi wybory prezydenckie. A z drugiej strony walimy w rząd, w Platformę, w Tuska.
A konkretnie? - Podam przykład. Gdy wybuchła tzw. afera stoczniowa, media podawały, że prezydencki minister Robert Draba miał kontakt z handlarzem bronią Libańczykiem Abdulem El-Assirem. U nas to się nie ukazało.
Kolejny przykład. Szef BBN
Aleksander Szczygło powiedział w niedzielę, że premier może zostać postawiony przez Trybunałem Stanu za odwołanie szefa CBA bez pisemnej opinii prezydenta. Ale już następnego dnia i Kancelaria Prezydenta, i liderzy PiS się z tego wycofywali, a u nas był aż kilkuminutowy materiał, że premierowi grozić może Trybunał Stanu.
I jeszcze jeden przykład: W relacji z drugiego dnia procesu Beaty Sawickiej był komentarz, że CBA może stosować różne metody operacyjne, żeby osiągnąć cel, a kobiety czasami płaczą.
Kto robi takie materiały? - Nasz nowy szef Jacek Karnowski jest dyrektorem Agencji Informacji, której podlegają wszystkie programy informacyjne] ściągnął do "Wiadomości" aż sześciu reporterów z "Panoramy", której do niedawna był szefem. Tylko dwóch z nich nie pracowało wcześniej z Karnowskim w telewizji Puls, która miała propisowskie odchylenie. Karnowski tłumaczył nam, że "Wiadomości" potrzebują odświeżenia i nowej jakości.
A nie potrzebują? - Jasne, że tak, zawsze może być lepiej. Ale to nie o to chodzi. Po prostu Karnowski chce kontrolować wszystkie materiały. Ci "nowi" robią teraz wszystkie najważniejsze polityczne materiały, a właściwie wypełniają niemal całe "Wiadomości". Karnowski przychodzi na nasze kolegia i decyduje, że "jego" ludzie mają robić tematy. Kiedy raz okazało się, że komuś innemu przydzielono temat, to Karnowski walnął pięścią w stół i krzyczał "moi mają robić!".
Szefową "Wiadomości" jest Marzena Paczuska. Co ona na to? - Ale ona o niczym nie decyduje. Przyznała się nam, że o tym desancie z "Panoramy" dowiedziała się tuż przed ich przyjściem.
Karnowski instruuje, jak mają wyglądać materiały, jaka ma być teza? - Nie. Nie musi, "jego ludzie" wiedzą, co i jak mają robić. To jest klasyczna autocenzura. Teraz nie jest tak jak za Koteckiej [Patrycja, za czasów prezesa Andrzeja Urbańskiego była wicedyrektorem Agencji Informacji]. Ona chodziła po newsroomie i wprost mówiła, że mamy tak robić materiały, żeby PiS-owi nie szkodzić, albo, że rząd PiS-u jest najlepszy od lat i mamy się go nie czepiać. Albo siadała przy reporterze, który pisał tekst do swojego materiału i mówiła: dopisz to, wyrzuć tamto.
Teraz to się odbywa w białych rękawiczkach, pozory są zachowane. Ale i tak wszyscy wiedzą, że mamy grać "na Pałac", i że Karnowski ma tam otwarte drzwi, kiedy chce.
To kolejny raz kiedy "Wiadomości" stają narzędziem zdobywania władzy w rękach polityków: wcześniej dyrygowała wami Kotecka, potem Piński, teraz Karnowski. Czy wy macie jeszcze kręgosłupy? - Mam nadzieję, że tak, ale jest ciężko. Do tego wszystkiego dochodzi okropne upokorzenie. My "starsi" reporterzy pracujemy teraz na tych nowych od Karnowskiego, większość nie ma chyba 30-stki. A Karnowski publicznie wyzywa nas od idiotów, kretynów, debili. Nawet Lis tak nie gnoił ludzi!
Może Karnowski ma rację? Może źle pracujecie? - Raz ma, raz nie ma. Ale nie o to chodzi. A o to, że my ideologicznie nie myślimy jak Karnowski. Nie chcemy powrotu IV RP i nie zamierzmy o to walczyć.
*XYZ to jeden z tzw. "starych" reporterów "Wiadomości", jak wszyscy w TVP ma zakaz rozmów z prasą, więc występuje anonimowo